Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Dzisiaj chemia mózgu dla mnie łaskawa. To co wczoraj zdawało mi się piekielnie trudne, dzisiaj zdaje się łatwe. //

Dzień dobroci dla mnie : Marek superkierowca z Superstacji jak burza przeleciał przez mój samochód i dom i wszystko ponaprawiał, kupił dla mnie cztery nowe opony i zamówił ich montaż. Kiedy podnieśliśmy maskę samochodu, mały Franio aż jęknął z zachwytu, że pod maską są takie wspaniałości. Potem Pani Beata K. przez godzinę przez telefon uczyła mnie Facebooka. Byłem wdzięczny, ale też zupełnie wyczerpany..//

Dwa wiersze napisałem w ogrodzie, są jeszcze niedojrzałe i niepewne siebie…//

No właśnie widzę, jak mi zjada…//

Środa

Rozmowa z T., który poruszony moją książką i że posuwam się w niej tak daleko, gdy chodzi o seks i fizjologię. Rozumiem go, dla mnie moja książka też jest na granicy dobrego smaku. To jednak bardzo generacyjny odbiór, młodzi zwykle już tak nie myślą. T. jest ciężko chory i ledwie się rusza, kupił sobie jakiś czas temu narty, na których już nigdy nie pojedzie. Ale mimo wszystko nie ma depresji, a mnie ona dręczy. Mówi, czasami nie chce mi się żyć. Mi też, ja na to, ale ja mam na dodatek wyrzuty sumienia, bo mam male i słodkie dzieci. I żonę jak z obrazu Botticellego.///

Jak podziękować Beacie K. która tyle dla mnie zrobiła, ucząc mnie Facebooka i pomogła założyć fanpage „Tomasz Jastrun Kolonia karna” ? I poświęciła mi tyle czasu.//

Sam z Franiem, jaki to słodki dzieciak….i to jego cudowne przekręcanie słów. Bawimy się w chowanego. Już po ….Franio co chwila pyta: mam do Ciebie tata pytanie: co ja mam robić? Mój tata odpowiadał na nie, pamiętam, pluj i łap. Nieładnie. Na złość mu, plułem i łapałem ///

o 20.40 Supertacja.//

T. powiedział mi: przecież wiesz, ze jesteś postrzegany jako człowiek sukcesu. Ja na to : czasami to podejrzewam, ale zupełnie się z tym nie zgadzam. //

Wtorek

Dzień w półśnie, ta moja senność podejrzana, a przecież nie mam cukrzycy, to raczej depresja pulsuje pod skórą. Franio kiedy wręczył mi laurkę i obrazki, zażądał ode mnie wyznania miłości, a potem zapytał Ewy, a ty mama, co masz dla taty? … Na imieninach Jana Kochanowskiego 90- letnia piękna Pani dala mi drugie wydanie książki Jana Kurdwanowskiego „Mrówka na szachownicy”. W tym wydaniu ma być też moja recenzja z tej książki, entuzjastyczna, a ja nic nie nie pamiętam. Jest, pisałem ją do 20 lat temu. I nagle wraca mi pamięć, to była genialna opowieść o powstaniu…Jakie to ma wszystko znaczenie, skoro wszystko tak szybko zasypuje niepamięć. Zdumiony jestem, gdy czytam swój tekst, że jest tak dobry, jakby pisany, przez kogoś innego. Kogoś ode mnie o wiele mądrzejszego i bardziej ode mnie zdolnego…//

Poniedziałek

Przy mojej umiarkowanej depresji, czuję się jak zebra w czarne paski. //

Sporo nauki przy moim fanpage: Tomasz Jastrun Kolonia karna. Osioł jestem w tych sprawach. Przy okazji ożywiam swoja stronę na Facebooku. Przez lata zupełnie mi zdziczała.//

A „Czarnej owcy” , spotkanie z szefostwem firmy i z promocją. Były pewne zaniedbania co do „Kolonii karnej”, ale też rozumiem i wyjaśniam, jestem kojarzony ze Zwierciadłem, a to jest dla mnie szlaban na wszystkie pisma, które są konkurencją. Tak po prostu jest. Na szczęście samo „Zwierciadło” w nowym numerze informuje o książce. Sens też obiecał, będzie rozmowa na portalu miesięcznika. Może więc żółw zmieni się choćby w królika. Jaką książkę teraz pisać. O depresji. Czyli o „domu” moim? Czy da się połączyć pisanie literatury i poradnika duszy? Antosia wiozę na basen, a z Franiem na pobliski plac zabaw. Potem na lody…Franio jakby posmutniał. Już w domu jak zwykle okazuje się, że Antoś zapomniał kurtki. Drę się na niego. Mama też. Jadę po kurtkę, a tu dzwoni Ewa , zupełnie roztrzęsiona, że Franio już na placu zbaw zrobił wielką kupę. I ja z tą kupą z nim na loda. Jak mogłeś nie poczuć! Moja wina, że nie poczułem. Jak mogłem, jak śmiałem nie poczuć. Na szczęście kurtka się znalazła. Dom już spokojny, jak las po burzy. W mojej umywalce, jako człowiekowi bez powonienia, położono zasrane spodnie Frania. Piorę je bez obrzydzenia, a nawet serdecznie.///

Niedziela

Wczoraj jakieś moje jedno zdanie z ogrodów książki, imieniny Jana Kochanowskiego, w telewizyjnych Wiadomościach. Zamigałem znajomym i sobie samemu. I też wczoraj, Tomek Łubieński, kiedyś mój sąsiad na Rakowieckiej, tak zmieniony przez chorobę. Tak lubię jego myślenie i pisanie. Wspinał się, dobrze jeździł na nartach, grałem z nim kiedyś w tenisa. Siedzi wsparty o laskę. Życie to pole bitwy i rzeźnia. Agata Tuszyńskia pysznie wygląda i jej uczłowieczony jamniczek, który pamięta jej kanadyjskiego partnera Henia Daskę. Henio to był niezwykły człowiek, który nie zmieści się w kilku słowach. Jego talent, ale też entuzjazm i własne, odmienne widzenie świata. Nasze pierwsze spotkanie w Sztokholmie, zafascynowały go moje buty. I spotkanie przedostatnie w Toronto, zaprosił nas na pożegnalny obiad, a nazajutrz miał usuwanie guza mózgu, którego mógł nie przeżyć. Lecieliśmy tego dnia…po wylądowaniu zastałem meila od niego już po zabiegu… Potem w Warszawie, gdy ledwie żywy przyleciał z Agatą i urządził stypę po sobie jeszcze żywym, ale było wiadomo, że na chwilę. Tłum ludzi się z nim żegnał, przyjmował wszystkich już półprzytomny. Agata napisała o tym jego heroicznym odchodzeniu poruszającą książkę. //

Jedna z niezwykłości Henryka – był bardziej entuzjastą innych niż siebie.///

W parku wiele osób poznawało mnie po felietonie do Zwierciadła. Nie doceniam czasami, jaką to ma siłę oddziaływania. Jakaś dziewczyna muska mnie słowami: a syn, jak skóra z pana zdarta. Myślę: tak, bardzo byłem do niego podobny, jak miałem osiem lat, jak on teraz.//

Dzieci tworzą dla mnie laurkę na dzień taty. Antos w mozole pisze „Abyś był zdrowy”. Franio podpowiada, „i żebyś nie umarłeś”. //

Sobota

W RDC z Grzesiem Chlastą, pohulaliśmy wokół Kolonii karnej: w sumie półtorej godziny. Rzadko ma się taka przestrzeń w radio. Uwielbiam Grzegorza jako prowadzącego, jest w nim ciekawość pierwotna, ciekawość dziecka. Cieszę się, że książka tak mu się podoba. Mówiąc, zapomniałem, że mówimy też do wielu innych ludzi, jakby to była nasza intymna rozmowa. Mówiąc, że zdrada, nie musi niszczyć, a czasami wspiera związek, narobiłem sobie wielu wrogów i wielu przyjaciół.//

Spóźniam się na podpisywanie książek do ogrodów Pałacu Krasińskich, ale 14 to zła godzina i nie ma wielu ludzi. Chociaż sam festyn super. Kilka osób słuchało mnie przed chwilę w radiu i są w małym szoku, że tu jestem na żywo. Miły skrzypek z filharmonii. Skrzypka można sprawdzić, że ma odcisk na brodzie. Ma. Mówię, że moim ojcem chrzestnym był Tadeusz Wroński, to zawsze robi wrażenie na muzykach, szczególnie na skrzypkach. 90-letnia Pani w wielkiej formie daje mi wznowienie książki o powstaniu Jana Kurdwanowskiego „Mrówka na szachownicy”. Specjalnie po to przyszła. Pisałem o tej książce przed wieloma laty. I recenzja jest w książce. To świetna książka a oczywiście przegapiona. Widzę, że podobała się tez Mrożkowi, który napisał autorowi, że powinna być w lekturach szkolnych. ///

Dojeżdża moja rodzina, więc szaleństwo dzieci, też ich kaprysów. Kiedyś dzieci trzymały się rodziców, a teraz rodzice trzymają się dzieci w trwodze, że im się zgubią. Same dzieci już nic nie boją się zagubienia. Pępki świata nie mogą się zgubić.//

Spotkania z Agatą Tuszyńska i jej jamnikiem, który pamięta Henia Daskę, z poetką Anią Piwkowską, z Tomkiem Łubieńskim. Jest jak zawsze, jest wszędzie, zawsze serdeczny Uchański…opiszę te spotkania potem…jeśli dotrwam do potem…więc może raczej jutro///

Pomagam się myć Antosiowi, ten mówi : a wiesz tata, że Kasprowi śnił się seks. A co jest seksy: pytam go. Jak się ludzie ożenią i potem się całują. Kasprowi śniło się, że całował się z Anią Wojdą.//

Piątek

Wczoraj milczałem, ale nie z rozpaczy. Prowadzę siedzący lub leżący tryb życia, co nie sprzyja bogactwu wrażeń. ///

Nadal piszę wiersze, jakby siłą dawnego rozpędu. Może to nie antydepresanty na lata zatkały mnie poetycko, a zejście z tej ścieżki. Ścieżka, którą się nie chodzi, zarasta. //

Telefon od znajomej, że znana aktorka chce zrobić z mojej „Kolonii ” sztukę. I że zachwycona jest powieścią. Bardzo mi potrzebne tu dobre słowo. Propozycja spotkania autorskiego w Kętrzynie, trochę daleko, ale ładnie tam.///

Jaką książkę zacząć teraz pisać? Iwicka znowu mnie przerasta, więc zostaje opowieść o depresji, marzy mi się połączenie literatury i poradnika. Czemu nie. Takie czasy, że wszystko da się połączyć. Krzysia w stanie wojennym wsadzili za jakąś akcję plakatową i ulotkową, zrobioną w fabryce, gdzie był suwnicowym. Siedzieliśmy w jednej celi. Pisze mi: „ u mnie nie jest źle, choć mogło być lepiej. Dalej jestem bezrobotny i bez zasiłku opieki społecznej dostaję zapomogę pieniężną i opłacają światło. Brat jest w Anglii, pracuje legalnie na taśmie przy pakowaniu żywności. Szukam pracy, ale jak mnie zobaczą, a nie wyglądam dobrze, to stara śpiewka: skontaktujemy się z panem. Chodzę na posiłki do jadłodajni dla ubogich. Do Kapucynów Bosych na ul.Miodowej i na ul. Żytnią. Jak się nie ma pracy i zarobków to pozwala przeżyć. Polecam ci w razie czego”. //

Dziękuję Krzysiu, może kiedyś skorzystam. U mnie Krzysiu też nie jest źle, depresja co chwila rzuca mi się do gardła, ale jeszcze mnie nie zagryza.//

Antoś gra w szkolnej sztuce króla. Zwykle nie ma tremy, a teraz miał. Ale rozkręcił się pod koniec. Był jednym chłopcem z tej teatralnej trupie, więc i tak zniósł do dobrze. Pod koniec spektaklu, tel. od aktorki X. konkretna propozycja w sprawie przeniesienia „Kolonii ” do teatru. Reżyser byłby świetny. Muszę jednak poczekać dwa tygodnie, co o książce myśli Krysia Janda. Panie od teatru Antosia okazały się serdecznymi czytelniczkami moich felietonów w Zwierciadle //

Nadal kruchy jestem, jakbym się zderzył z czymś twardym, mógłbym się rozsypać.

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik