Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Podmuchy wiatru, jak zawsze przed ulewą. Franio w przedszkolu, chętnie się jednak zgodził, najpierw mówił:nie, bo chciał odpocząć od przedszkola, teraz:tak, bo chce odpocząć od starszego brata. Kończę felieton do „Przeglądu ”.

„Na scenie Toskanii” to mały fragment

„Turystyczna namiętność obejrzenia, dotknięcia, sfotografowania, a więc zdobycia. Ale zdobycz nasza z natury ludzkiej rzeczy jest szczątkowa i ulotna, więc zawsze zostaje nienasycenie a nawet poczucie porażki. Współczesny turysta przypomina samca, który chce mieć wszystkie kobiety, a przecież posiada już żonę, trudna kobietę, z która nie może sobie poradzić”.

Przyszły dwie paczki, jedna potężna i ciężka, to prace na literacki konkurs dla dzieci w Bielsku Białej. Mniejsza paczka to konkurs na opowiadania, biblioteka w Kutnie. I tam i tu jestem w jury.//

Środa

rano stomatolożka, korki, a potem było prawie przyjemnie w fotelu, kupuję na stacji benzynowej ”Żar” Maraia w audiobooku i cieszę się tym, udręka pisania felietonu do ”Przeglądu”, o Toskanii. Ulewa podlewa nasz udręczony słońcem ogród. Antoś nudzi się i okropnie cierpi, że nie ma kogo uczyć, uwielbia uczyć , trochę mnie pouczył gramatyki i już wiem, że jestem poniżej klasy drugiej . Ciepię, że nie mam gdzie obejrzeć mecz Radwańskiej, o finał. O 20 40 Suprestacja.//

Zaczął śmierdzieć mój pasek do zegarka, od upałów. Antoś przed zaśnięciem czyta mi swój podręcznik polskiego do trzeciej klasy i muszę udawać, że mnie to interesuje.

Wtorek

Gorąco, ale nie upał, całorodzinnie na pobliskim basenie w Aninie, ładny obiekt. Dzisiaj miła szatniarka i miły bileter w kasie, bywają tu inni, mniej mili. A to wielka różnica. Miłość nastraja nas jak stroiciel fortepian. //

Ruszyłem z książką o depresji, mam nadzieję, że się tu rozkręcę, brakuje mi pisania tego, co zdaje mi się ważne.///

Reakcja Frania, kiedy dowiedział się, że być może pochodzi trochę do przedszkola. „Ja chcę jeszcze trochę odpocząć od przedszkola ” .

Poniedziałek

Paruje ze mnie podróż…współczesna turystyka jako chęć zobaczenia wszystkiego, co ciekawe, dotknięcia, polizania, a więc zdobycia…Ale zdobycz ludzka zawsze fragmentaryczna, szczątkowa i ulotna, więc zawsze zostaje nienasycenie a nawet porażka. Współczesny turysta przypomina samca, który chce mieć wszystkie kobiety, a ma przecież żonę, z którą nie może sobie poradzić.//

Sam w domu, cały dzień przy komputerze, a tak mało słów napisałem .//

Powrót dzieci, radość i lęk przed codziennością.///

Niedziela

Przejeżdżamy przez Pizę, nie mając ochoty a też czasu, by obejrzeć Krzywą Wieżę. Problem, by na lotnisku znaleźć parking na zostawienie pożyczonego go samochodu, żadnej informacji. Tu w ogóle Włosi są słabi, by nie powiedzieć nędzni, już nie będę narzekał na polskie bałaganiarstwo. Szyldy z podaną nazwą miasta i kierunkiem, za małe nie tylko na moje oczy, często zasłonięte gałęzią i liśćmi, których nikt nie przycina. Nawet GPS częściej tu wariuje niż w Polsce. Jak radzono sobie bez niego?//

Modlin, myślałem, że nie będę miał ani jednego aktu roztargnienia, a zostawiłem w samolocie swoją ulubioną marynarkę, którą zupełnie niepotrzebnie ze sobą zabrałem. I dwadzieścia minut w plecy. A upał w Polsce identyczny jak w Toskanii. //

Po naszym włoskim maleńkim Peugeocie mój Ford wydaje się luksusowy. Ale polubiłem tego malucha, niewiele większy od płaskiego Smarta, da się go łatwiej zaparkować, a też wróciły wspomnienia tych wszystkich lat, a było ich wiele, kiedy jeździłem małym fiatem. Jak zawsze ostatnio, nie odczuwa się już żadnej różnicy cywilizacyjnej, może nawet na naszą korzyść. Lepsza bywa u nas nawet współczesna architektura. W Toskanii jest na szczęści nakaz budowania według dawnego wzoru, co głownie dotyczy dachów i czerwonej dachówki, ale okna już gubią rytm w fasadzie. Czasami jednak buduje się coś zupełnie nowego, wedle wizji architekta i wtedy katastrofa.///

Od razu po wejściu do domu rzucamy się na ratunek kwiatom , część w agonii, zobaczymy, czy uratuje je intensywna wodna terapia. Dom bez dzieci jakiś nieswój. //

Cały ten powrót w mroku lektury biografii Emila Ciorana, mrok, ale z klimatyzacją.///

Sobota

Dzisiaj tylko jedno miasto Lucca….niby nic takiego jak na Włochy, ale zmieści się tam kilka razy Kraków ze swoimi zabytkami. Tylko w Lucce zachowały się mury obronne, które niestety w Krakowie rozebrano. Mijamy Florencję zupełnie obojętnie, uznając że tam za duży tłok…Jak to w życiu bywa, przejechaliśmy kawal Toskanii, by przekonać się , że najpiękniej jest tam gdzie mieszkamy, czyli na Placu Cysterny w San Cimgnano. I że właściwie nie znamy tego miasteczka wież na wzgórzu…więc teraz chodzimy po nocy. Oddalając się od miejsc gdzie rzeka ludzi, trafiamy na tubylców, masa dzieci, rozmowy na pełny regulator ulica- ktoś w oknie , wszystko jak na realistycznych włoskich filmach z lat 50…..

Piątek

Dzisiaj już wszystko było piękne i smaczne mimo upału. Zewsząd było słychać pojękiwania Włochów: calda, calda. Cztery piękne miasta- gniazda….Żal mi tylko jeża, którego przejechałem późną nocą na południe od Sieny. Czy nasza podróż była warta życia tego jeża? A to moje grymaszenie wczoraj bardzo polskie…

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik