Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek niepewny

Staram sie nie wsluchiwac w siebie, kiedy wstaje rano, a to rano wcale nie tak rano, Ale na to nie ma siły, wsłuchuję się mimo woli. Nie jest tak źle, kiedy jest sie niepewnym źle jest, czy nieźle?//

Dzisiaj chyba gorzej niz wczoraj… chociaz nie ma na to dobrej miary. Jestem wiec na cienkiej czerwonej linii i wychylam sie to w tę, to w tamta strone. /

W południe w redakcji …bedzie nowa szata graficzna portalu Zwierciadla i moj blog też będzie mial nowe szaty. Ale to za tydzien..///

Jest nowy numer Zwierciadła, w swoim przeglądzie książek Alinka Gutek pisze serdecznie o „Kolonii karnej” . Rozmowa przez telefon z Antosiem, ma tyle rzeczy do opowiedzenia, że nic nie jest w stanie powiedzieć, slowa wchodzą jedne na drugie i spadają. Zrozumiałem, że jadą na korty tenisowe, a potem do sklepu i jest fajnie. Dzisiaj nawet nie mówil, że tęskni, oby tak dalej…//

Zieleń wielkich oczu Frania, jakbym zanurzał się w łące…. //

Mój stan pośredni, bardzo mało intelektualny. I ani czytać poezji ani jej pisać. Jałowo i niechętnie płynie czas.

Środa nie taka zła

Lepiej się czuję, trochę, jak wiele bywa trochę. O ileż łatwiej mi się pisze, co nie znaczy, że łatwo, wczoraj słowa nie chciały się ze sobą łączyć, teraz bywa między nimi klej. …//

Migawki z niedawnych dni. Na pięknym wrocławskim dworcu, na peronie spotkam aktora Mariana Opanię, lubię go jako człowieka i aktora, wypatrywał kogoś, kto po niego wyszedł, a tu ja się pojawiam i z nim się witam. Wydawał się zdziwiony. Pamiętam go z filmu „Człowiek z żelaza”, tam stal na peronie gdańskiego dworca. I wtedy ja podobnie jak on, ale ja naprawdę, szedłem do stoczni na strajk sierpniowy ///

Kończę felieton do „Przeglądu”, a myślałem, że już go nie napiszę. Antoś podobno ma się dobrze, a koledzy mówią na niego Antonio Banderas. Franio daje sobie jakoś radę bez brata, uczyłem go dzisiaj jeździć na rowerze, by się przekonać jak daleko mi do formy. .. Przy takim wahaniu nastroju i formy, można powiedzieć, że nie ma mnie, że różne moje postacie aspirują, aby być mną…///

Wtorek smolisty

Dzisiaj tez bez polskich ogonkow, bo sil nie mam na ogonki.///

Z mojego listu do B. …. „mozg mi sie chyba rozregulowal i ma w nosie, do ktorego ma blisko, co sie dzieje na zewntarz, rzadzi mna jakas czarna smolista substancja …” Jakbym placil wysoka cene za nadaktywnosc ostatnich tygodni. Odczuwam to jako niebywale chamstwo i podlosc ze strony losu. Bo przeciez nigdy nie doswiadczalem tyle ludzkiej, wiec az nieludzkiej, zyczliwosci ze strony roznych ludzi. Beata, Sławek, Marek…I bylem niezwykle holubiony na Slot Arst Festiwal, przez mlodych, ktorzy mogliby byc dziecmi mojego doroslego syna… Antos dzisiaj rano wyjchal na oboz, po raz pierwszy bedzie przez tyle dni bez nas. Rano przyszedl sie do mne poprzytulac, namascil swoim zapachem jakas maskotke i dal mi ja. I odegral caly teatr milosci, az maly Ftanio patrzyl na to szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami .. Jakie ja mam prawo miec depresje. To sie dzieje zupelenie bezprawnie, srodek lata tez tu nie pasuje…//

Na chwile w „Czarnej owcy”, chociaz nie powiniem w takim stanie prowadzić. Prowadzenie jednak daje pozór powrotu do zludzenia panowania nad swoim losem. ///

Obcegi puscily po 20 i moge cos pisac….W depresji obrzydliwe, ze blokuje ona tez sfere uczuciowa, podobnie jak bol zeba. //

Probuje uspic Frania i jak zwykle go rozbudzam, tak przynajmniej twierdzi moja zona. Mysle o Antosiu, ktory zasypia sam, glowny jego argument, by nie jechac, to brak taty do przytulenia na dobranoc. Wzial wiec to ze soba psa Łatka. //

Nie ukrywam, ze boje sie jutrzejszego dnia…

Poniedziałek

Senność jak po narkotyku, ale przecież cały czas jestem na chemioterapii mózgu. SMSy od bliskiego mi E. chirurg ortopeda, znalazł się sam w szpitalu jako pacjent, operacja jest poważna, ale nie bardzo… a on śmiertelnie się boi, on który na co dzień operuje. Czasami źle wiedzieć za wiele. Niesamowita jest ta zamiana ról…E. obawia się nawet pacjenta, z którym ma spędzić noc, swojski jest tylko zapach szpitala.//

Czekam na jakąś dobrą wiadomość. Na jaką? Sam nie wiem. Na razie było tylko oberwanie chmury i ulewa. //

I były miłe wpisy na facebooku nie tylko związane z „Kolonią karną ”. Przeraża mnie facebook, jak wiele może dać przytuleń we krótkim czasie i jak mało potem z zostaje z tego ciepła, ale czy w życiu nie jest podobnie? ///

Antoś nie mógł zasnąć, bo niepokoiła go ćma. A jutro jedzie sam na osiem dni na obóz. Mówi, że sam już nie wie czy chce jechać, najbardziej będzie mu brakować mojego przytulenia na dobranoc.//

Niedziela

Dzisiaj gorszy dzien , jakbym placil za dwa dni wrazen… i upokorzenie, ze nie potrafie tego na blogu dobrze opisac… nic tak nie wymyka sie z rak jak proba opisu dni….///

Suma Tygodnia w Superstacji, z prof Zbigniewem Mikołejko, bardzo go cenię i lubię. Namawial mnie po programie, by wydać zbiór esejów ojca o antyku, napsiałby coś na okładkę.//

Krysia Janda na wakacjach, jedyna szansa, by z nia pogadac… Przeczytala „Kolonie” i jej sie podobala, ale nie potrafi wyobrazic sobie tego na scenie. Ja chyba tez nie. Ale sa artysci, ktorzy chyba maja na to pomysl? Zobaczymy//

Pisze bez polskich ogonkow, nie mam dzisiaj sily na polskie ogonki …wybaczcie…///

Ten Lubiąż zrobił na mnie wielkie wrażenie, gdy chodzi o spotkanie z przeszłością i historią, czasami mocniejsze niz Toskania. Ważne, ze ten wielki kompleks swiatyn, klasztoru, palacow jest w ćwiećruinie, ale już zabezpieczonej i nie grozi zupelnym upadkiem, w polaczeniu z wielka iloscia mlodych fajnych ludzi zrobił na mnie wrazenie czegos bardzo autentyczenego. I poczucie glebokiej wiezi z ludzmi, do ktorych mowilem, przzywolanie duchow moich rodzicow, a poezja byla zywa. To, jak sie mna opiekowano, polaczenie serdecznosci i szczerej atencji, na ktora chwilami mi sie zdawalo nie zasluzylem, to wszystko stworzylo niezwykly koktail. //

Z Lubiąża

Sobota o 17.30 spotkanie, niezwykłe pomieszczenie, dużo ludzi…mówię o ojcu , ale o mamie też, czytam ich wiersze, potem dwa swoje o ich odejściu… półtorej godziny, czułem, że jestem słuchany, przynudzanie jest zbrodnią przeciwko ludzkości ….///

Marcin M. zajmuje się mną, z brodą w kapelusiku, studiował biedak filozofię, serdeczny, typ entuzjasty, to no wymyślił pomysł spotkania, zna poezję ojca i moją, mówię mu, jak ja mogę być pomostem, choćby malutkim, między pokoleniem mojego ojca , a potem Szymborskiej, tak pan połączy moją generację z tymi, co są od pana już o wiele młodsi…/ Potem kręcę się po tej całej przestrzeni, gęstej od młodych, gdzie odbywają się dziesiątki spotkań, warsztatów i koncertów. Są nawet małe kuźnie, nad jedną napis, „tu nie kuje się mieczy”. Kolejki z ręcznikami na ramionach do prysznicy, kilka słów do kamery w małym osobnym (kiedyś) kościółku. Zmieniają się moi opiekunowie, czasami bardzo onieśmieleni, że muszą się mną zajmować. Szef ochrony, na co dzień nauczyciel wychowania fizycznego w bydgoskiej szkole, zabiera mnie zwiedzanie tego, co niedostępne dla uczestników festiwalu. Książęca sala balowa….piękny symetryczny barok. Jadalnia, też dzieło sztuki. Biblioteka jest w trakcie renowacji. Chodzimy wysoko po rusztowaniach z okiem tuż przy suficie, gdzie odnawiane, a częściowo odtwarzane są malowidła. Brakuje środków, więc od kilku miesięcy nie ma tu specjalistów renowatorów. Czas mija i zabytkiem stają się napisy dokonane przez żołnierzy radzieckich, którzy przez kilka lat po wojnie mieli tu swój szpital psychiatryczny i oczywiście potwornie zdewastowali ten obiekt. /

Niedziela

Wróciłem z Lubiąża, gdzie byłem gościem Slot Art Festiwal./

Luksus podróży Pendolino do Wrocławia. Obłożony pracami dzieci na literacki konkurs „Lipa” w Bielsku Białej i tak niemal od lat trzydziestu. Za oknami „Polska w ruinie”, czyli poprawiająca się z roku na rok. Piękny wrocławski dworzec, samochód po mnie wysłany, dwójka młodych ludzi urodzeni w w połowie lat 90, chłopak i dziewczyna , dzwonili kiedy jeszcze byłem w pociągu, ona mówili mi na „ty” co mi się podobało, przeszli na „pan”, jak mnie zobaczyli. Wrocław nawet tak przejazdem robi dobre wrażenie. A czym się pan zajmuje, pyta ona. Jak jej odpowiedzieć. Chyba próbuję pisać to i owo… Tłok gdy wyjeżdżamy z miasta, chłopak nieco się gubi, ona zna lepiej miasto, popełnia błąd, jedzie ku nam samochód, jakby chciał nas na walnąć w bok, ja zupełnie spokojny, ona ujawnia piękny wokal, mówię, moja żona tak śpiewa tylko wtedy, kiedy zobaczy mysz. A ona okazuje się, że rzeczywiście ma talent i zapał do śpiewu. Ciekaw ich jestem i wypytuję…oboje raczej nie będą pracować w zawodach, których się uczą. On nawet gotowy jest być górnikiem…dla nich nie ma złych czy wstydliwych zawodów, byle dawać sobie jakoś radę. Tuż przed nami zderza się kilka samochodów…o na liczy: dziewięć, a więc karambol! Kierowcy wysiadają z wozów, chyba nikomu nic się nie stało wszyscy jakoś oszołomieni, ranne, czasami poważnie, są tylko samochody…Udało nam się, droga wąska.. za chwilę tu będzie monstrualny korek. Ona pyta: czy pan urodził się po wojnie. Tak, po drugiej, jakoś mi się udało///

Lubiąż, miasteczko, niemal wioska, wyłania się klasztor Cystersów, wieże kościołów, pałac, zaskakujący ogromem i pięknem kompleks budynków. Nie miałem pojęcia, że w ogóle w Polsce coś takiego istnieje. Wszystko zanurzone w kolorowym morzu namiotów. Moja kwatera w miasteczku, nr domu 8a . Taki sam numer nosił mój dom rodzinny, a mam tu mówić o ojcu. Przypadek? Dzwoni Józek Kurylak, największy, najwierniejszy poetycki uczeń mojego ojca, o coś pyta. Przypadek ? Mój pokoik nie wiele większy niż trumienka, ale zupełnie mi to wystarczy na jeden sen ///

Oszałamia mnie ten kompleks budynków też w środku, wszystko w w ćwierćruinie, więc i tak jest nieźle…300 pomieszczeń, 600 okien, kubatura – Wawel razy trzy…Barok. ///

Piątek

Nie będzie mnie przez dwa dni w necie , nic złego wrócę…

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik