Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Piątek

O czym marzy nasz mały Franio? Pojechać metrem z mamą, z tatą i z Antosiem. //

Czwartek

Po 13 TVP Info ogłoszenie literackiego Nobla, w studio, a na placu Napoleona nagranie dla „Panoramy”, potem wiozą mnie na Malczewskiego, I program radia.//

Do Anity, która ciągle mi pisze, że jestem wybitny i ona nie śmie. „Ja nie jestem wybitny, jestem wicewybitny, jak w Szwejku był wicepierdoła, porucznik Dub”.

Środa

Lunch w restauracji, w budynku Wolf Bracka, piękna czarna trumna w centrum Warszawy. Pamiętam jak Kuryłowicz mówił mi o tym budynku swego projektu, chyba zaczynała się budowa Opowiadał też, jak bezpiecznie jest latać małym samolotem. Bodaj dwa lata potem rozbił się tym samolotem. Na ostatnim piętrze, ja jeszcze żywy, jem świetnie zrobiona martwą rybę, w świetnym towarzystwie. //

U Pawła w „Czarnej Owcy”. Potem finiszowanie z felietonem do „Przeglądu” ///

Jak co środa w Superstacji?///

Wtorek

Nic głupszego niż powiedzieć do kogoś – nie Płacz. Powinno się mówić – płacz spokojnie, aż się wypłaczesz.//

Ze szkoły Antosia na rowerach. Na chwilę do Lidla, gdzie zachowuję się jak Chaplin w swoich filmach. Kilka monstrualnych aktów roztargnienia. //

RK. U nas. jest z zawodu szlifierzem kamieni szlachetnych. Rok ’68 wyrzucił go z orbity uczelni. Pyta mnie, czy wiem, co to był rok ’68?, zabawne pytanie. Nie mógł bronić pracy doktorskiej, szedł mostem, na moście kogoś spotkał. I tak został szlifierzem. Ma sieć sklepów w całej Polsce i hurtownie. Rola przypadku w życiu. Mówi: ta praca to handel iluzjami. Czy w końcu cenny kamień nie jest tylko pozorem, iluzją.//

Antoś pytany książce, czego najbardziej nie lubi, odpowiada „hałasu i bałaganu”. O czym marzy: „O ciasteczkach z Ikei”.///

Poniedziałek

Za wielu ludzi znałem. I teraz muszę godzić się, że odchodzą. Coraz to nowe nieobecności, czuję, jak potęguje się ssanie, jakby wielki odkurzacz próbował mnie zassać, a ja nadal twardo jestem po tej stronie. Dwa nekrologi dzisiaj. Stefan Starczewski, starszy kolega z opozycji. Igor Mitoraj wybitny rzeźbiarz w czasach upadku publicznej rzeźby, o polskich korzeniach, mieszkający za granicą. Światowy sukces. Nawet w Santa Cruz, w stolicy Teneryfy, spotkałem na placu portugalskim jego głowę – maskę. Wcześniej nocą w Paryżu. Wszystkie rzeźby mają jego usta.//

Jedno wyjście z domu i do razu awantura, z właścicielem małego zakładziku reperującego rowery. Osioł jestem. Po co? A byłem skłonny spuścić mu łomot.//

Dzwoni Andrzej Bieńkowski, znany malarz i muzykolog. Zaprasza na koncert. Ale ja czasu nie mam, nic. Spotkam się z nim na kawie, kiedyś. Andrzej ciekawy przypadek, świetny malarz, a zostawił malarstwo, by zbierać muzykę ludową. Jego obraz patrzy na mnie codziennie krokodylim okiem.///

Niedziela

Wczoraj pod Warszawą u rodziców Ewy, teraz rządzi tu jej brat. Dziewięć tirów czeka na tekturowe pudla, które składają trzy potężne, ale wyrafinowane maszyny. Niedawno wybudowana wielka hala, jako magazyn. Obok pola drzew owocowych, które uginają się pod ciężarem jabłek, te jabłka płoną czerwienią. Sporo ich już na ziemi. Wszędzie słychać ukraiński język.//

TVP Info chciało mnie zaprosić na jutro, abym mówił o „Nike”. Nie był zanany jeszcze werdykt. Powiedziałem, że nie mogę, z kandydatów czytałem autobiografię Modzelewskiego. Nie mam więc wiedzy, by komentować. I całe szczęście, że odmówiłem. Wygrał Karol Modzelewski. Uwielbiam Karola, znam go od dawna, razem siedzieliśmy w Białołęce. Czytałem z przyjemnością jego książę, ale to nie jest literatura. Nieźle napisana historia swego życia, niezwykłego to prawda. I jest Modzelewski wybitnym historykiem średniowiecza. Myślałem, że to jest nagroda literacka, a nie nagroda za piękne życie.

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik