Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Czwartek

Do „Czarnej owcy”, chwila z Pawłem, biorę z magazynu dwie dawne książki Borisa Cyrulnika, zachwycony ostatnią „Ratuj się, życie czeka”.

Wczoraj tekst to kwartalnika „Psychiatra” , więc szósty felieton w miesiącu. To niemożliwe, ale możliwe i wcale nie jestem z tego dumny.

Czarna chmura przeszła jakby bokiem, ale jestem ostrożny z cieszeniem się. //

Redaguję męską część mojej „Koloni”, tak można poprawiać aż dojdzie się do kości. //

Felieton do P. o Alice Miller, jak to możliwe, że ją znałem jak to możliwe, że od dawna jej nie ma. ///

Jedna z jej myśli:

„Każdy człowiek ma w swoim wnętrzu mniej lub bardziej ukrytą komórkę, w której znajdują się rekwizyty dramatu dzieciństwa. Osobami, które na pewno uzyskają do niego dostęp, są jego własne dzieci. Wraz z nimi do komórki dociera nowe życie i dramat można kontynuować”.///

Głos Herberta w radiu, czyta wiersze, od razu poznaję, ta szczególna melodyka, przeciąganie sylab i dobitność końca zdań.//

Pożera mnie bałagan w domu, jest w tym coś ostatecznego, w przeddzień „Wszystkich Świętych”

Środa

Piłka a tenisowa uderzyła mnie w oko, zdarza się, mały wylew, ale widzę. Lepsze to niż dostać od kogoś pięścią, np. od żony, a zaczynam wierzyć, że jest do tego zdolna.

Wyszedłem na chwilę na taras, szok. Krety zaatakowały nasz ogródek. A były tylko u sąsiadów. Walczyli z nimi na wszelkie sposoby, ale bezskutecznie, za to przeszły do nas. Lubię krety, nigdy bym nie zrobił im krzywdy, tym bardziej jestem wstrząśnięty, że mogły mi coś takiego zrobić.

Czuję się „granicznie”. Za tą granicą słyszę łoskot rzeki podziemnej.

W „Superestacji” przyjemną częścią tego programu jest podróż samochodem z Markiem kierowcą. Wie wszystko i wszystko potrafi . Dlaczego nie zrobił na razie kariery? Zwykle potrzeba do tego talentu, wytrwałości i szczęścia. Tylko tego ostatniego mu zabrakło.///

Wtorek

Wczoraj ciekawy dzień, a właściwie jego koniec, wieczór Maćka Bielawskiego w Barze Prasowym na Puławskiej (który pamiętam jako bar mleczny), prowadzi Adam Wajrak. Książka o szwedzkich lasach „Leśna mafia” . Maciek nie wiadomo kiedy stal się najbardziej znanym publicystą szwedzkim. Upojony swoim sukcesem, ale miły i mądry jak zawsze Potem do pobliskiej bułgarskiej restauracji już prywatnie. Wajrak ze swoimi zwierzątkami wyjątkowo ciekawy i pełen pasji. Jest młody szef polskiego Greenpeace. Obwodnica Rospudy została właśnie oddana, to ich sukces, w który mało kto wierzył.

Miło że był z nami mój syn Daniel, już prawie nie do wiary 40-letni, jak mu o tym mówię, garbi się pod ciężarem tej wiadomości. Zaprosił Maćka w listopadzie na obiad do ambasady szwedzkiej w Warszawie, działa w szwedzko-polskiej radzie biznesu .

Na chwilę u Julka P., przyjaciel, lekarz, który wczoraj cudem wyszedł z wypadku na autostradzie, zasnął przy kierownicy. Wszyscy poruszamy się bardzo wąskim korytarzem życia, a wokół pustka. //

Niedziela

Dwa dni bez dzieci, aż strach jaki spokój. A trochę niepokoju potrzebne do życia. Więc na niespokojny film kanadyjski „Mama” do kina Stacja Falenica. Wybitny ale udręczający. Kino czasami trzęsie się od przejeżdżających pociągów///

Mam wiele pracy, na ogół to odrabianie moich lekcji. Co czasami boli///

O 15.40 w Suprestacji , w programie „Suma tygodnia”.//

Czułem się jak puszka z konserwą, szczelnie zamknięta. Ktoś za mnie coś mówił. // Powrót rodzinki. Jazda metrem , by sprawić dzieciom przyjemność. Antoś czegoś nie dostał czego chciał, więc w metrze powtarzał jakieś słowo bezustannie. Jakaś pani w metrze dała Ewie znak oczami, że jej współczuje, co ją zabolało. Franio za to zapatrzony w podziemny świat. Koncert w filharmonii. W powrotnej drodze Antoś znowu marudził. I teraz Ewa mi marudzi, że marudził. Jakby to była moja wina. A ja mam ból głowy z teksami, co za katorga//

Film Braci Coen „Poważny człowiek”, który przywraca mi humor. Nikt tak nie potrafi śmiać się z siebie jak Żydzi. Nic nas tak nie krzepi jak cudze nieszczęścia, szczególnie gdy są bajką.

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik