Koniec problemów z bagażem podręcznym

www.flickr.com/mundoresink

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych zaleca ujednolicenie wielkości bagażu ręcznego dla wszystkich linii lotniczych.
Pojawiła się szansa, że skończą się wreszcie problemy z bagażem podręcznym w samolotach. Obecnie każda linia indywidualnie określa, jaki bagaż można wnieść na pokład. IATA zaleca następującą wielkość: 55 cm długości, 35 cm szerokości i 20 cm głębokości. W ten sposób nie będzie problemu z rozmieszczeniem bagaży w schowkach. Każdy, kto lata samolotem, doskonale zna widok osób, które nerwowo szukają miejsca w sąsiednich schowkach, gdy ten najbliższy już zajęty, i członków załogi upychających bagaże.

reklama

„Taka walizka jest na tyle mała, że każdy pasażer samolotu z 120 miejscami będzie mógł umieścić swój bagaż w schowku nad głową”, wyjaśnia Tom Windmuller, wiceprezes IATA odpowiedzialny za lotniska, pasażerów, ładunki i bezpieczeństwo.

Obecne regulacje, zmieniające się w zależności od przewoźnika, nazwał „dokuczliwością dla wszystkich”, a stanowiska do sprawdzenia wielkości bagażu umieszczone przed wejściem na pokład – „śmiesznymi”.

Ogłoszenie tej informacji poprzedziły konsultacje z Airbusem i Boeingiem. Producenci samolotów określili idealną wielkość bagażu podręcznego. Pierwsze walizki z kategorii „IATA Cabin OK” powinny pojawić się do końca roku. Niektóre linie lotnicze pozytywnie skomentowały zalecenie IATA, ale nic nie wiadomo na temat terminu wprowadzenia jednolitego standardu bagażu podręcznego. Bez wielkiego ryzyka można natomiast założyć, że nie wszyscy pasażerowie będą zachwyceni.