Las: najlepszy odpoczynek od miasta

fot.123rf

Nie musisz czekać na to do emerytury, rezygnować z wygód miejskiego życia czy pracy, wchodź do lasu dosłownie i metaforycznie, najczęściej jak to możliwe. Po oddech, po siłę, po spokój, po prawdę o sobie. Tak jak nasze bohaterki z zachwytem obserwuj naturę i ludzi wokół. To najpiękniejszy rodzaj medytacji.
W starożytnych Indiach las był domem pustelników i anachoretów. Miejscem duchowej kontemplacji w celu osiągnięcia ostatecznej wolności, oświecenia. Oddalony od miast i ludzi, pozwalał mnichom na zwrócenie się do wewnątrz. Na modlitwę, medytację i pracę nad sobą. Skąpo ubrani, jedząc tylko to, co znajdą w lesie, i posiadając jedynie najpotrzebniejsze rzeczy, dążyli do przezwyciężenia pragnień materialnych i potrzeb ciała. Często oddawali się praktykom ascetycznym, odmawiając sobie jedzenia lub wystawiając się przez kilka dni na rażące słońce, chłód czy deszcz. Wszystko w imię pogłębiania świadomości, kontroli umysłu oraz doskonalenia siebie. Właśnie temu służy leśne odosobnienie. Dla wielu kobiet las jest miejscem, do którego uciekają od świata i w którym odnajdują siebie.

reklama

Zwolnić i odpocząć

Grażyna Dobroń, dziennikarka radiowej Trójki, zdecydowała się na duże zmiany. Odejście z pracy – na swoich warunkach – podkreśla, i przeprowadzka w góry, gdzie buduje dom. – Nowe życie, nowy świat to duże wyzwanie dla 60-latki – przyznaje. – Nie wiem, co to będzie, ale mam dobre myśli i otwarte serce – dodaje. Dlatego kiedy nachodzą ją chwile zwątpienia, przypomina sobie: „przecież sama wybrałaś”. Nowe życie zaczyna w Borowicach, małej wsi w Karkonoszach, na terenie objętym ochroną Natura 2000. Okolicę zna dobrze i często do niej wraca, bo uwielbia tamtejsze góry i chodzi po nich już od kilkunastu lat. Raz z przyjaciółkami, raz sama. – Przestrzeń i samotność dobrze na mnie działają – tłumaczy. – Wokół szczyty, przyroda, potęga i ja sama w tym wszystkim.

W Karkonoszach ładuje baterie i zwalnia. Celebruje dzień, zachwyca się przyrodą. W miejscu, gdzie będzie stał jej dom, ma za plecami ścianę lasu, a przed sobą drzewostan i góry. Są też dziewięćsiły, 100-letnia lipa, z którą jest po imieniu, a blisko wodospad i źródło św. Anny o potężnej sile zdrowotnej. Przez najbliższe 10 lat planuje zwiedzać okolicę, obserwować ludzi, rozmawiać. – W mojej wsi żyje na stałe około 400 mieszkańców. Chcę poznać ich życiorysy. Chcę, by mieli ze mnie jakiś pożytek. Może czegoś ich nauczę, a coś wyniosę od nich – mówi. Dlatego gdy jest na miejscu, każdemu, kogo spotka, mówi, że niedługo będą sąsiadami. Ma też w planach kurs techniki Bowena, popularnej na Zachodzie pracy na powięziach. Przede wszystkim jednak jedzie tam, by zwolnić, odpocząć i poświęcić czas sobie. Swój leśny czas chce też przeznaczyć na rozwój osobisty i duchowy. – Człowiek nieustannie powinien dążyć do poznania siebie – powtarza za niemieckim mistykiem i teologiem Mistrzem Eckhartem i przywołuje jego słowa: „Im bardziej przestajemy być sobą, tym prawdziwiej się sobą stajemy”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »