Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

fot.123rf
11 stycznia 2017 in Styl Życia by Tatiana Cichocka

Obudź w sobie kreatywność

Wszyscy jesteśmy twórcami z natury. Kreatywności nie trzeba się uczyć, wystarczy ją odblokować, obudzić, by móc w pełni realizować swój potencjał. To możliwe w każdym wieku – twierdzi Julia Cameron, autorka bestsellerowego poradnika „Droga artysty...” – jedyne, co trzeba zrobić, to otworzyć się na siebie.

Jakie to kroki?

Najważniejsze są trzy praktyki: dziennik poranny, artystyczna randka i spacerowanie.

To nie brzmi specjalnie twórczo…

Wiele osób tak reaguje.  Jak takie zwyczajne rzeczy, w dodatku wcale nieangażujące twórczego potencjału, mają im pomóc rozwinąć kreatywność? A jednak pomagają. Mam na to setki dowodów. To nie polega na jakichś zaawansowanych technikach. Technik i naukowych dowodów domaga się jedynie nasz logiczny umysł. Cały sekret polega na tym, że kreatywność KAŻDY ma w sobie, wystarczy się na siebie otworzyć i jej nie blokować. Ćwiczenia, które proponuję, polegają głównie na tym. Dziennik poranny to nic innego jak codzienne zapisywanie strumienia świadomości. Coś w rodzaju opróżniania głowy z myśli i uświadamiania sobie swojego stanu ducha.

Pani to robi?

Codziennie. Budzę się, idę do kuchni, nalewam sobie duży kubek zimnej kawy, siadam w fotelu i piszę. Uwielbiam te chwile. Duże znaczenie mają dla mnie detale. Kolor atramentu, notatnik, w którym piszę. Dawno zrozumiałam, że musi być odpowiednio duży, żebym mogła się rozwinąć w tym pisaniu. Problem z małymi notatnikami jest taki, że podświadomie ograniczamy rozmach myśli, by się zmieścić na stronie. Lubię, żeby papier był odpowiednio gruby, mięsisty, by długopis nie prześwitywał, lubię fizyczne odczucia, jakie daje mi pisanie w nim. Nie ma w tym nic przypadkowego, nie ma pośpiechu.

Nie używa pani laptopa?

Tylko do pracy. A to coś zupełnie innego – rodzaj medytacji, spotkania ze sobą. Ważne jest pisanie odręczne. To bardziej intymne. Poza tym na komputerze piszemy zwykle wolniej albo szybciej, niż myślimy, co powoduje, że wkrada się do tego procesu analizowanie i ocenianie. A chodzi o to, by w miarę możliwości puścić kontrolę myślenia i spisywać to, co w danej chwili mamy w głowie. Bez cenzury i bez poprawiania. Pisanie dla samego pisania nie ma nic wspólnego ze sztuką. Ale ma wiele wspólnego z miłością. W tym procesie chodzi o bycie akceptującym świadkiem siebie samego. Kiedy zapisuje pani te trzy strony rano – bo to mają być trzy strony dziennie, nie mniej – to jest trochę tak, jakby z miotełką w ręku zaglądała pani do różnych zakamarków siebie i wymiatała stamtąd różne rzeczy. I jednocześnie dawała znać wszechświatowi: to lubię, to mi się podoba, a tamto nie. Tym jestem, a taka nie jestem. Tego chcę, a to mi się nie podoba. W ten sposób wysyłamy telegram do naszych muz, które przynoszą natchnienie. Takie wylewanie siebie na papier przełamuje różne blokady, nie tylko pisarskie. Udrożnia myślenie, otwiera nas na samych siebie, oswaja z tym, co w nas siedzi.

Czyta pani potem te wpisy? Zagląda do nich?

Nie. I nie o to chodzi.

Ale słyszałam, że je pani trzyma. Po co?

Są intymnymi świadkami mnie, zapiskami chwili, a nie wydarzeń, raczej emocji i przemyśleń, potrzeb, stanów ducha. Ale szczerze mówiąc, nie wiem. Mam już kilkadziesiąt takich dzienników. Są pięknie oprawione, jestem do nich przywiązana. Kiedyś myślałam, że przydadzą mi się, kiedy będę pisała pamiętnik czy biografię. Ale już napisałam, a pisząc, nawet do nich nie zajrzałam. Córka ma je spalić po mojej śmierci.

Strony: 1 2 3 4


Wiosenne trendy w manicurze z Indigo Nails: konkurs

Zadbane dłonie i ładne paznokcie to powód do dumy i niepodważalny atut każdej kobiety. Elegancki manicure, tak samo jak biżuteria czy makijaż, doda nam pewności ...

Przetrwać rozwód. Zwyciężanie w pokoju według Bruce’a Lee

Z czym kojarzy ci się Bruce Lee? Większość ludzi łączy tę słynną postać z technikami sztuk walki. A jednak pozory mogą mylić. Bruce Lee był ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI