Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Obudź w sobie kreatywność

fot.123rf
11 stycznia 2017 in Styl Życia by Tatiana Cichocka
Wszyscy jesteśmy twórcami z natury. Kreatywności nie trzeba się uczyć, wystarczy ją odblokować, obudzić, by móc w pełni realizować swój potencjał. To możliwe w każdym wieku – twierdzi Julia Cameron, autorka bestsellerowego poradnika „Droga artysty...” – jedyne, co trzeba zrobić, to otworzyć się na siebie.

A spacerowanie?

To zwyczajny półgodzinny spacer. Najlepiej codziennie, a minimum dwa razy w tygodniu, by dać sobie czas na integrację tego wszystkiego, co się pojawiło. Spacer jest rytmiczny, angażuje ciało, dotlenia mózg. Można po porostu sobie pochodzić albo iść na spacer z konkretnym tematem. Ja zawsze kiedy mam problem czy trudności z decyzją, idę się z tym przejść. Kiedy wracam – mam gotowe rozwiązanie. Angażując ciało, zaczynam mieć dostęp do pokładów wiedzy inaczej niedostępnych. Nie mam pojęcia, jak to działa, ale też nie czuję takiej potrzeby. Jest takie angielskie wyrażenie body of knowledge (dosł. ciało wiedzy, czyli całość wiedzy). Mało kto zdaje sobie sprawę, że można to rozumieć dosłownie. W ciele jest ukryta wiedza, świadomość, do której nie mamy dostępu innym kanałem niż poprzez ciało. Zdecydowanie nie jest ona dostępna logicznemu umysłowi. Spacer jest najprostszym sposobem zaangażowania ciała i tej wiedzy w nasze życie. Za pomocą omówionych trzech praktyk można obudzić w sobie artystę. Nie tylko żyć bardziej twórczo i świadomie, ale też realnie odnaleźć w sobie nowe powołanie czy talent. Mnie się to zdarzyło. Kiedy miałam 45 lat, zaczęłam tworzyć piosenki.

Wcześniej pani nie próbowała?

Nie. Nie lubiłam śpiewać, nie znałam zapisu nutowego. Dlatego, kiedy pewnego ranka napisałam w dzienniku zdanie: „Będziesz pisać piosenki”, bardzo się zdziwiłam i dopisałam: „Ha, ha, czyżby?”. Wydawało mi się to oczywiste, że gdybym miała talent muzyczny, wiedziałabym o tym, bo jakoś by się wcześniej przejawił. Okazało się, że nie mam racji. Jakiś czas później pojechałam do przyjaciółki, która mieszka w Górach Skalistych. Siedziałyśmy razem nad potokiem i napawałyśmy się widokami, kiedy usłyszałam, jakby w głowie coś mi śpiewało. To była pierwsza linijka piosenki. A potem pojawiła się reszta. Pomyślałam: „O rety, to cała piosenka!”. Powiedziałam przyjaciółce: „Pomyślisz, że zwariowałam, ale słyszę w głowie piosenkę”. I zaśpiewałam jej. A ona miała ze sobą dyktafon i nagrała to. Sama nie wierzyłam, że to się wydarza. Od tamtej pory piszę piosenki. Są proste, ale dają mi dużo radości. To tworzenie w czystej postaci. Do tej pory nie upubliczniłam ich, nie mam takiej potrzeby. Może umieszczę je kiedyś na stronie. Życie jest niezwykłym doświadczeniem, jeśli się na nie otworzymy. Właśnie piszę książkę o kreatywności w podeszłym wieku. Na moje warsztaty przychodzą ludzie nawet po osiemdziesiątce. Naprawdę nigdy nie jest za późno, by zacząć żyć twórczo i bardziej wyrażać siebie.

Podoba mi się, że tak otwarcie dzieli się pani swoją metodą. Zachęca pani ludzi, by robili takie warsztaty sami.

Napisałam tę książkę właśnie po to, by się tym dzielić. Czułam się artystką, na tym chciałam się skupić, a nie na uczeniu innych. Miałam nadzieję, że kiedy to wszystko spiszę i opublikuję, to się ode mnie odczepią i będę mogła zająć się sobą. Los ma jednak poczucie humoru. Dziś sensem mojego życia jest uczenie. Uwielbiam patrzeć, jak ludzie się budzą. Dla mnie budzenie w sobie artysty to przebudzenie do bardziej spełnionego, soczystego życia. Do radości. Ludzie tego nie rozumieją. Kiedy mówię na warsztacie, że mają do zrobienia jakąś pracę, nie kwestionują tego, tylko robią. Ale kiedy mówię, że chcę, by raz w tygodniu się pobawili, np. wybrali się na artystyczną randkę, pojawia się opór: jaki to ma sens, po co to. Wiele osób odmawia. To dla niech zbyt frywolne, głupie, strata czasu. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że cokolwiek osiągnąć można jedynie ciężką pracą. I trzeba za to zapłacić. Skoro więc zapłacili za kurs, poświęcają swój czas, chcą pracować nad swoją kreatywnością, a nie tracić czas na zabawy. Paradoks polega na tym, że właśnie takie myślenie, zamykanie się na spontaniczność, radość i zabawę najbardziej blokuje naszą kreatywność. Bycie artystą to przecież głównie zmiana sposobu myślenia, wyjście poza schemat. Czysta przyjemność i zabawa.

Julia Cameron – pisarka, poetka, autorka scenariuszy filmowych, żona Martina Scorsese. Pracowała z nim przy trzech filmach. Autorka wielu poradników, w tym wydanej niedawno po polsku „Drogi artysty…”. Jeździ po świecie z warsztatami i wykładami pomagającymi ludziom odzyskać kreatywność.

Strony: 1 2 3 4


Rajskie ptaki w Twoim ogrodzie

Wiosna i lato to czas wyjątkowych spotkań na świeżym powietrzu. Garden party czy weekendowe przyjęcia z bliskimi na tarasie mają swój niepowtarzalny i bezpretensjonalny urok. ...

Wywiad SENSu: Joanna Brodzik

Na prośby widzów wróciła właśnie na plan szóstego sezonu serialu z cyklu „Nad rozlewiskiem”, na prośbę naszej redakcji po raz trzeci pojawiła się na okładce ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI