Po Wielkanocy bez dodatkowych kilogramów

By MOs810 - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org

Wielkanoc jak każde polskie tradycyjne święta to przede wszystkim góry pysznego, ale również kalorycznego jedzenia. Co więc zrobić by, przy świątecznym stole nie zaprzepaścić dotychczasowych wysiłków w odchudzaniu? Jak nie utopić świątecznej radości w cierpkim smaku ziółek na odchudzanie?

reklama

Pierwsze pułapki dietetyczne czyhają już kilka dni przed Świętami. W szale zakupów zapominamy często o umiarze: kupujemy za dużo i wpadamy w poświąteczną pułapkę „zjedz, bo się zmarnuje”. Warto więc rozsądnie zaplanować listę zakupów. Planujesz spędzić Wielkanoc u rodziny? Nie kupuj więcej niż będzie ci potrzebne, może się okazać, że po proszonych obiadach w domu nie spojrzysz już nawet na jedzenie. Podejmujesz gości? Pamiętaj, po wielkanocnym śniadaniu większość z nich jest już tak najedzona, że nawet świąteczny obiad zje tylko symbolicznie. W rodzinie są dzieci? Pomyśl, może zamiast kolejnego czekoladowego zająca czy jajka ucieszą się z paczki zdrowszych od słodyczy bakalii? Zakupy, porządki i szykowanie nie sprzyjają też regularnym posiłkom, a to one mogą okazać się kluczowe. Jeśli przez kilka dni przed Świętami uda ci się dopilnować regularności posiłków, podczas wielkanocnego ucztowania łatwiej będzie odmówić dokładki.

Kolejnym niebezpieczeństwem jest przedświąteczne podjadanie. W domu pojawiają się pierwsze smakołyki, a kuszące zapachy pieczonych mięs, świeżych wędzonek i słodkich ciast kuszą, żeby chociaż spróbować. Tymczasem kawałek pasztetu, pysznej kiełbasy czy serniczka, zjedzony między posiłkami, może wyrządzić szkody porównywalne z wielkanocnym obżarstwem.

Dwa dni Świąt to w wielu Polskich domach prawdziwa rewia potraw, smakołyków i dokładek. Poczynając od niedzielnego śniadania, maraton jedzenia trwa często do poniedziałkowego wieczora. Święta to czas spotkań z rodziną a podczas każdej wizyty kuszą wymyślne, pachnące potrawy. Nie jest łatwo zrezygnować z kolejnej porcji smakołyków, niestety, zawarte w nich kalorie mogą dać się we znaki jeszcze długo po Wielkanocy. – Z doświadczenia swojego i pacjentów wiem, że nie da się udawać, że smakołyków nie ma Święta to Święta i mają swoje prawa, dla dbających o linię podstawowym prawem powinno być: „próbować, kosztować i smakować, zamiast się objadać”. Najtrudniej powstrzymać się od obżarstwa podczas wielkanocnego śniadania – mówi Anetta Skomiał, dietetyk z Centrów Medycznych Medyceusz.

Powód jest prosty: najczęściej siadamy do stołu głodni. Warto więc rano zjeść coś lekkiego, żeby nie ulec śniadaniowemu szaleństwu. – Podczas Świąt często zapominamy o regularności posiłków a to ona jest najważniejsza w każdej diecie – dodaje ekspertka. Spośród wielkanocnych potraw na pewno uda się wybrać mniej kaloryczne smakołyki. Nie trzeba od razu rezygnować ze wszystkich dań, warto jednak zjeść pół jajka zamiast całego, symbolicznie napić się białego barszczu, zamiast spałaszować pełen talerz. Także wśród mięs, wędlin i sałatek, na pewno uda się wybrać te mało kaloryczne. Podczas przyjęć warto też pić dużo wody (na przykład z cytryną lub imbirem) lub owocowych herbat bez cukru – zapewnią one poczucie sytości i wspomogą trawienie. Należy za to unikać napojów gazowanych, które zawierają ogromne ilości cukru a także alkoholu, który nie tylko jest bardzo kaloryczny, ale również może obniżyć naszą czujność podczas przestrzegania diety. – Posiłki rozłóżmy w czasie, kolejne porcje nakładajmy na talerz co 15-20 minut, talerzowi nic się nie stanie jeśli przez chwilę będzie pusty – podpowiada dietetyczka

Świątecznym sprzymierzeńcem dbających o linię są chrzan i ćwikła, dodatki bez których nie sposób wyobrazić sobie świątecznego stołu. Zarówno chrzan jak i ćwikła nie tylko znakomicie podkreślą smak potraw, same nie mając zbyt wielu kalorii, ale też skutecznie wspomogą trawienie. Jeżeli sami podejmujemy gości, możemy też w łatwy sposób uniknąć zgubnych kalorii zastępując majonez chudym jogurtem (lub mieszając oba składniki pół na pół), smak potraw doskonale podkreśli odrobina niskokalorycznej musztardy. Żołądki gości oszczędzimy również szykując lekkostrawne sałatki i decydując się na mięsa pieczone lub grillowane zamiast tradycyjnych schabowych. Barszcz biały będzie miał mniej kalorii, jeśli nie ugotujemy go na wędzonce lub białej kiełbasie, a dołożymy je do garnka dopiero pod koniec gotowania, tak żeby dodały zupie smaku i aromatu, ale nie zbędnego tłuszczu. Kiełbasę można ugotować osobno (tak by wytopiło się z niej jak najwięcej tłuszczu).

Z kolei na świąteczne wypieki jest tylko jeden sposób – jeść mniej. Anetta Skomiał mówi wprost, że z ciast najlepiej byłoby w ogóle zrezygnować. Jednak jeśli się nie da, wystarczy wybrać niewielki kawałek mazurka zamiast tłustego sernika czy słodkiej baby, żeby zachować przyjemność ze świątecznego posiłku a jednocześnie uniknąć wyrzutów sumienia.

Podczas Świąt często zapominamy o ruchu, a to przecież najlepszy czas na wiosenne spacery. Ruch na świeżym powietrzu, choćby niewielki pomoże uregulować trawienie i będzie mieć zbawienny wpływ na podtrzymanie efektów odchudzania. Warto świąteczny spacer wprowadzić do tradycji swojej rodziny.

A co jeśli mimo wszystkich wysiłków po Świętach waga pójdzie nieco w górę? Ekspertka radzi, by przede wszystkim nie zarzucać diety, ale też i nie popadać w skrajności, takie jak głodówki, na które decydują się niektórzy, ponieważ będą one tylko zaburzać metabolizm.

fot. MOs810