Emocje nie są złe

fotochannels.com

reklama

Kobiety są świetnymi szefami, ale muszą tracić dużo czasu, żeby uzasadniać decyzje podejmowane pod wpływem intuicji. Coaching pomaga im umocnić się w przekonaniu, że mają prawo jej używać – mówi Francois Nail, trener coachingu.

Przychodzą do pana kobiety na wysokich stanowiskach. Z jakimi problemami?
– Nie mają dylematu: kariera czy rodzina. Chcą i to, i to. Co nie znaczy, że mają nadmiar ambicji, tylko że kieruje nimi takie oto przekonanie – w firmie wszystko dobrze się ułoży, jeśli będzie dobrze w domu. I na odwrót – że będzie dobrze się układać w domu, jeśli wszystko będzie grało w firmie. Dla nich oba te światy są ściśle powiązane. Jak w jednym coś szwankuje, drugi też się sypie. Kobiety robiące kariery stawiają sobie poprzeczkę bardzo wysoko. W pracy dużo z siebie dają – angażują się emocjonalnie w kierowanie ludźmi, w ich motywowanie. A w domu czekają na nie dzieci, mąż, którzy też potrzebują kobiecego ciepła. W którymś momencie życia na tak wysokich obrotach pojawia się pytanie: Co zrobić, żeby nie wracać do domu w stanie kompletnego zmęczenia?

I co im pan odpowiada?
– Wspólnie szukamy odpowiedzi. Uczymy, jak osiągnąć pewne cele bez przemęczania się. Pokazujemy, jak czerpać od innych, bo przecież kobiety nie zawsze muszą dawać. Dużo zależy od osoby, z którą coach pracuje, ponieważ każdy lider ma swój styl zarządzania i mimo podobieństwa problemów każdy może znaleźć inne rozwiązanie. Pomagamy też w dotarciu do sfery emocjonalnej, która jest bardzo istotna zwłaszcza dla kobiet.

Kobiety ukrywają emocje?
– Często niestety tak, bo wmówiono im, że emocje w pracy są czymś złym. Gdy jednak pozwalają sobie na emocjonalne podejście do obowiązków zawodowych, szybko i bardzo precyzyjnie dostosowują się do danej sytuacji, nie marnując przy tym energii. Coaching pomaga uświadomić sobie swoje emocje, bo to one kierują naszymi zachowaniami, choć ludzie – i kobiety, i mężczyźni – często sądzą, że w pracy liczy się tylko racjonalne podejście. Nie zastanawiają się, dlaczego zareagowali w taki czy inny sposób, nie nazywają po imieniu przeżywanych stanów i w pewnym momencie przestają sobie radzić. I coaching polega właśnie na tym, żeby dotrzeć do samego siebie.

Czym wobec tego różni się od psychoterapii?
– Wydaje mi się, że psychoterapia odwołuje się do przeszłości, szuka przyczyn zaistniałych problemów. Coaching natomiast jest skupiony na tu i teraz. Stawia konkretne cele i doprowadza do zmian w podejściu, nastawieniu, sposobie myślenia i reagowania w konkretnych sytuacjach biznesowych. Zaczynamy od analizy konkretnych trudności, wątpliwości, z którymi przychodzi dana osoba. Nasza współpraca polega na szukaniu jak najlepszego rozwiązania. Dyskutujemy bardzo szczegółowo o konkretnych czynnościach: jak napisałaś tego maila, jakich słów użyłaś… Omawiamy poszczególne zachowania, a wszystko po to, żeby zmniejszyć przepaść między zamiarem a efektem, żeby wszystko, co robi lider, było skuteczne, bo o to przecież chodzi w pracy. Ale żeby być skutecznym, nie można odwoływać się tylko do racjonalnych kalkulacji. Człowiek nie jest maszyną i nie składa się ze śrubek, jest żywym organizmem i ma emocje.

Co najbardziej doskwiera kobietom w pracy?
Najważniejszym problemem, z jakim przychodzą, jest to, że nadal są traktowane protekcjonalnie i nie są szanowane tak, jak na to zasługują.

Jesteśmy bardziej konserwatywne niż Europejki, jeśli chodzi o postrzeganie swojej kobiecości?
– Konserwatywne? Wydaje mi się, że bardziej prawdziwe. Polki pozwalają sobie być w pracy kobietami. Mają dużo więcej odwagi, żeby powiedzieć: Mogę być tak samo dobra jak mężczyzna, ale jestem inna. Natomiast kobiety na Zachodzie mają obsesję na punkcie równych praw z mężczyznami, równego traktowania, co moim zdaniem prowadzi do absurdów i krzywdzi kobiety, bo starają się zachowywać jak faceci.

Nic w tym dziwnego. Lata dyskryminacji zrobiły swoje.
– Zgoda, ale proszę zauważyć, że efektem walki o równe traktowanie jest nie to, że mężczyźni stają się bardziej kobiecy, tylko to, że kobiety stają się bardziej męskie. Co dla ich kobiecej tożsamości jest złe, bo stawia je w rolach, które nie są dla nich naturalne. Nie chodzi o to, że ma nie być równości, bo ma być! Ale ta równość powinna przejawiać się w szacunku, wynagrodzeniu, warunkach pracy, a nie w tym, że kobiety przyjmują takie same modele zachowań jak mężczyźni.

 

To znaczy?
– Jeżeli prezes mężczyzna wydaje rozkazy i krzyczy, to czy kobieta prezes ma być taka sama? Kobiety nie muszą być męskie, żeby kierować firmą. Są inne niż mężczyźni – bardziej emocjonalne, potrafią negocjować, mają zmysł pragmatyczny – i powinny te cechy w sobie pielęgnować, a nie przyjmować męski sposób reagowania. Pewien mężczyzna dziwił się, jak to możliwe, że nowa prezes niewiele wie o merytorycznym obszarze działania firmy, a jednak podejmuje trafne decyzje.

Kobiecej intuicji nie ceni się tak jak umiejętności logicznego myślenia przypisywanej mężczyznom.
– Właśnie. Z pozoru wygląda to tak, że nic nie może się równać z logicznym wywodem popartym raportami, badaniami. A kobieta potrafi w sposób precyzyjny i szybki trafić w sedno sprawy, ale czasami brakuje jej racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego podjęła taką decyzję. „Bo tak podpowiada mi intuicja” – takie uzasadnienie wydaje się niepoważne. Z drugiej jednak strony coraz bardziej przydatne są takie cechy, jak szybkość podejmowania decyzji i elastyczność, które są atutami kobiet. Jednak kobiety mają trudności, żeby się z nimi przebić, w świecie biznesu królują bowiem męskie cechy. Wszystko musi być racjonalne i logiczne.

Kobiety są świadome tych swoich atutów?
– Coraz bardziej. Przychodzi na przykład pani prezes z takim problemem: Jak uzasadnić to, co podpowiada mi intuicja? Ona wie, że przedstawia dobre rozwiązania, ale nie umie tego wytłumaczyć. Proponuję, aby zamieniła to pytanie na inne: Jak umocnić się w przekonaniu, że intuicja jest zaletą, że mam prawo jej używać? Chodzi o to, żeby miała odwagę powiedzieć: Tak mówi mi moja intuicja, nie muszę jej uzasadniać, dopóki inni (mężczyźni) nie zmienią toku myślenia i nie otworzą się na innowacyjne drogi rozwiązywania problemów.

Sądząc po tym, jak dużo mężczyzn szefów mianuje swoimi zastępcami kobiety, wydaje się, że coraz bardziej doceniają kobiece umiejętności…
– Owszem, doceniają, ale do końca nie rozumieją ich atutów. Czytałem ostatnio artykuł, w którym cytuje się pewnego szefa. Mówi on, że kobiety świetnie manipulują. Z dalszej lektury dowiadujemy się, że on to powiedział z intencją wyrażenia pozytywnej opinii, bo potem mówi, że kobiety są rewelacyjnymi negocjatorkami. Ale żeby to powiedzieć, użył obraźliwego sformułowania: „manipulują”. To typowe dla mężczyzn.

Bardzo mocno akcentuje pan różnice między kobietami i mężczyznami.
 – Już wcześniej powinienem uczynić jedno zastrzeżenie: pojęcia „kobieta” i „mężczyzna” to są pewne skróty myślowe. Kiedy mówię o kobietach, to bardziej myślę o cechach kobiecych, a określenia „mężczyzna” używam jako synonimu cech męskich. Ale to nie jest tak, że mężczyzna ma w sobie 100 procent męskich cech, a kobieta 100 procent kobiecych. One są wymieszane, choć oczywiście kobiety mają na ogół więcej cech kobiecych, a mężczyźni  męskich. Jednak kobiety nie mają problemów z przejmowaniem cech męskich, natomiast mężczyźni nie potrafią rozwijać w sobie cech kobiecych, wstydzą się tego. Trzeba więc im uświadamiać, że rozwijanie w sobie kobiecych cech bardzo ich wzbogaca i daje dużo większe możliwości kontaktu z ludźmi, motywowania podwładnych, podejmowania dobrych decyzji. Bo z punktu widzenia osoby robiącej karierę, która chce się przy tym czuć spełniona, najlepiej byłoby pielęgnować w sobie i jedne, i drugie cechy.

Dotąd biznes funkcjonował, opierając się na cechach męskich.
– Tak też były budowane korporacje, ich hierarchiczna struktura przypominała konstrukcję smukłej wieży. Z budowlami bywa tak, że gdy nabuduje się za dużo pięter na słabych fundamentach, wszystko może się zawalić. Do takiej wieży można porównać męski styl zarządzania. Natomiast kobiecy styl zarządzania jest jak rozrastające się we wszystkich kierunkach drzewo – rośnie w górę, na boki, w głąb ziemi. Krąży w nim energia, jest przepływ komunikacji, żywe są wszystkie jego elementy. Coaching wspiera kobiety w tym, żeby nie wstydziły się swoich cech i nie upodobniały do mężczyzn. Mężczyznom proponuje dotarcie do kobiecej części swojej natury i czerpanie z niej pełnymi garściami.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »