Myśli miliona warte

myśli milionów warte
123rf.com

Najczęstsza przyczyna kłopotów finansowych? Wcale nie kryzys! To skrypty zakodowane w nieświadomości: przekonania, lęki i oczekiwania związane z pieniędzmi. Jeśli je rozpoznasz, masz szansę na lepsze zarobki, spokój i zadowolenie. Ze stanu konta i z życia. Jak to zrobić? Czytaj dalej.
Ted Klontz, psycholog, coach finansowy i współautor książki „Wired For Wealth” („Ukierunkowanie na bogactwo”), dorastał w latach 40. ubiegłego wieku w ubogiej rodzinie w południowym Ohio. Pewnego dnia jego farmę odwiedził wuj, który kilka lat wcześniej opuścił rodzinne strony i dorobił się na handlu nieruchomościami. Czy rodzina była zadowolona, że mu się powiodło? Ależ skąd!
– Całe dzieciństwo słyszałem, jak na niego psioczyli – opowiada Klontz. – Uważali, że dorobił się, bo oszukiwał ludzi. Podświadomie zanotowałem: „jeśli chcesz być odrzucony przez rodzinę, miej pieniądze tak jak wuj”.

Klontz wyjechał z farmy, skończył studia, znalazł dobrze płatną pracę. Ale za każdym razem, gdy przybywało pieniędzy na koncie, szastał nimi na prawo i lewo. Potem rzucał się w wir pracy, by oddawać długi. Gdy przekroczył czterdziestkę, ze zgrozą zauważył, że nie ma żadnych oszczędności. – Zacząłem się zastanawiać, dlaczego nie umiem odłożyć pieniędzy, a jeśli nawet dużo zarobię, to wydaję to od razu – opowiada Klontz. – Aż odkryłem, że moimi finansami kieruje nieświadome przekonanie: „bogaci są źli, a wypchany portfel oznacza porzucenie przez bliskich”.

Każdy z nas ma w głowie taki skrypt finansowy, czyli ugruntowane, bardzo często irracjonalne przekonania na temat tego, czym są pieniądze, jaką rolę odgrywają w życiu, co można i powinno się z nimi robić. Uaktywniają się za każdym razem, gdy w grę wchodzi zarabianie, wydawanie, oszczędzanie. „Rozkazują nam” wysupłać ostatni grosz na kolejne buty, godzić się na marną pensję, inwestować w beznadziejne interesy czy drżeć przed biedą nawet wtedy, gdy mamy spore oszczędności. Za posłuszeństwo tym skryptom płacimy nie tylko odsetkami na karcie kredytowej, ale zdenerwowaniem, kłopotami ze zdrowiem i napięciami w relacjach z bliskimi. Dlaczego mają nad nami taką władzę?

Trochę mitu, trochę prawdy

„Pieniądze szczęścia nie dają”, „W życiu najważniejsze są pieniądze. Reszta przyjdzie sama”, „Pieniądze nie rosną na drzewach” – każda rodzina ma własne przysłowia i powiedzenia dotyczące pieniędzy. Jako dzieci bezkrytycznie przyswajamy te „motta”, które dają ramy naszemu skryptowi pieniężnemu. Oprócz tego obserwujemy rodziców i nieświadomie przejmujemy ich podejście do pieniędzy. Dlatego jeśli np. ciągle martwili się, że im nie starczy do pierwszego, możemy mieć głęboko zachwiane poczucie bezpieczeństwa finansowego. A jeśli w rodzinnym domu nigdy nie brakowało pieniędzy – przekonanie, że nie musimy się starać, bo pieniądze i tak się znajdą. Ci, którzy wychowali się w ubogich domach, nierzadko oszczędzają ponad miarę i mimo pokaźnej sumy na koncie wciąż czują się biedni.

Nierzadko skrypty pieniężne są – dla odmiany – efektem buntu przeciwko rodzicielskim nakazom. Jeśli rodzice uznają oszczędzanie za cnotę, to my wydajemy na prawo i lewo. Jeśli ambicją zamożnego ojca jest chwalić się bogatymi dziećmi, na złość możemy pracować w niskopłatnym zawodzie i ciągle nie mieć kasy. Z dzieciństwa wynosimy też skojarzenie pieniędzy z traumatycznymi sytuacjami. Gdy rodzice awanturują się o wydatki, nie rozumiemy, że tak naprawdę chodzi o zażyłość ojca z koleżanką z pracy. Kojarzymy: pieniądze równa się złość, strach, rozwód. Te silne emocje mocno zapisują się w nieświadomości i wpływają na kształt naszego skryptu pieniężnego.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »