Kujon dźwignią handlu? Tak, ale tylko bezczelny!

www.matys-studio.com

Wiele firm wciąż ufa, że jeśli ściągną „kujonów”, to te „kujony” dźwigną firmę za pomocą książkowej wiedzy. Tymczasem trudno wpaść na coś nowego, jeśli wszyscy czytają to samo, ściągają to samo, inspirują się tym samym, googlują to samo, używają tych samych systemów i nie mają nawyku wymyślania czegoś nowego. Stąd podobne są wszystkie domy, samochody, meble i rozwiązania strukturalne w firmach. Takie biznesowe karaoke: wszyscy śpiewają to samo, w tym samym momencie.
Ktoś napisze książkę o zarządzaniu, ludzie uczą się jej na pamięć i śpiewają na zebraniach zarządu: „La la laaaa… Myśl o sukcesie, to go przyciągniesz… Li li liiii… Zaakceptuj siebie, a świat cię zaakceptuje… Lo lo loooo… Nasz najlepszy sprzedawca będzie świetnym szefem sprzedaży”. Cały świat śpiewa to samo. Ale biznes typu karaoke się wyczerpuje.

reklama

Teraz, żeby odnieść sukces, szuka się ludzi, którzy wiedzę mają zinternalizowaną i potrafią wykrzesać z siebie coś więcej, najlepiej coś, co jeszcze nie jest nigdzie napisane. Coś innego, szalonego. Ludzi, którzy na prośbę „stwórz coś nowego”, nie mają nawyku sięgania do książek sprzed dziesięciu lat, tylko dlatego, że mama im zawsze mówiła „jak czegoś nie wiesz, to sprawdź w książce”.

Obecność w firmie zbyt wielu ekspertów typu „kujon” owocuje biznesową opuchlizną danych. Dane się gromadzą, porządkują, selekcjonują i podsumowują, ale nie generują żadnych zmian. Znam kilka firm, które uprawiają takie zbieractwo, a systemy CRM przyrządzają z tego najpyszniejsze statystyki. Oczywiście, nic z tego nie wynika poza doraźnym łataniem dziur z przeszłości, co przypomina wyścig, w którym kierowca patrzy wyłącznie w lusterko wsteczne.