Panom wstęp wzbroniony

Nie ma wątpliwości. Coraz więcej produktów, miejsc czy usług opatrzonych będzie sloganem: Nie dla facetów!
Kobiety stały się lepszymi klientami niż mężczyźni. Nie dość, że uwielbiają kupować, to w dodatku często mają za co. W USA już ponad połowa kapitału jest w ich rękach. To one decydują o zakupie sprzętu AGD, leków bez recepty i większości dóbr konsumpcyjnych. Jeżeli wybierają się na spacer, to po centrum handlowym. Jeżeli rozmawiają w swoim gronie, to najchętniej o zakupach i towarach. Przywiązują się do marek. W dodatku są bardziej niż mężczyźni podatne na reklamy. Okazało się, że na skutecznym marketingu skierowanym do kobiet można więcej zarobić niż na tym dla facetów. Już nie wystarczy różowe opakowanie, trzeba przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie…

reklama

Czego pragną kobiety?

Wiodące firmy nie żałują milionów dolarów. Specjaliści od marketingu podpowiadają im, że zaspokajanie potrzeb i zachcianek kobiet, dostosowywanie się do ich gustów będzie żyłą złota. Do niedawna kobiece „strefy wpływów” to dom, dzieci, moda, uroda, fitness i niewiele więcej. Reszta była albo męska, albo nijaka. Dziś pierwiastek kobiecości można znaleźć już prawie we wszystkim. Nawet w tak konserwatywnych sferach jak motoryzacja, bankowość, ubezpieczenia komunikacyjne, fundusze inwestycyjne, nieruchomości. Reklamy przekonują: „Czemu słuchasz porad finansowych z Marsa, skoro jesteś z Wenus?”. – Jest coraz więcej ofert przygotowanych z myślą tylko o nas, szytych na kobiecą miarę. I dobrze, bo miary męskie nie są takie same jak kobiece – skwitowała w jednym z kobiecych magazynów aktorka Grażyna Wolszczak. A czego naprawdę pragną kobiety? Twierdzą, że wolą, by ich świat był bardziej bezpieczny i mniej agresywny niż męski. Lubią też wspólnotę i przebywanie (zwłaszcza wypoczynek) w swoim gronie. Zdaniem psychologa Iwony Majewskiej-Opiełki, autorki książki „Czas kobiet”, potrzebują również odrobiny ekskluzywności, a tę może zapewnić im metka „Tylko dla kobiet”.

Jak facet, to tylko w peruce

W Polsce szlak przetarł Gymnasion. Firma zauważyła, że większość kobiet na siłowni czuje się nieswojo w towarzystwie „pakerów”. Dlatego powstały kluby tylko dla pań. Oprócz fitnessu, jogi, pilatesu i innych zajęć ruchowych oferują zabiegi kosmetyczne, porady wizażystki. Pomysł okazał się tak trafiony, że Gymnasion zamierza otworzyć w Polsce nawet sto takich klubów. Wymagają mniejszej przestrzeni i mniej sprzętu niż koedukacyjne, a są bardziej dochodowe. – Panie to nasza przyszłość – podsumowuje Ireneusz Wesołowski, prezes sieci Gymnasion. Strzałem w dziesiątkę są również klubokawiarnie Babie Lato. Pierwsza powstała w Częstochowie pięć lat temu. Następne w Warszawie, Lublinie, Katowicach, Opolu, Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu i w Łodzi. Powstają kolejne – pomysłodawczynie sprzedają franczyzę. Warunek prowadzenia takiego lokalu jest jeden: tylko kobiety i tylko dla kobiet. Wyjątek: jeżeli facet, to tylko w peruce. Do wyboru są dwa rodzaje – zielona z loczkami i marchewkowa