Praca? Kochaj albo rzuć!

Chcesz być szczęśliwy? Pracować z pasją, dobrze zarabiać, nie męczyć się w swoim zawodzie? Każdy chce. I jest to słuszne marzenie!
W biurach Google życie pracownikom umilają bilard, ścianka do wspinania i pralnia! A w twojej firmie? Dyscyplina i kamery w każdym kącie? Z bilardem czułbyś się szczęśliwszy? Powiedz szefowi, może zrozumie, że nawet tablica do strzałek poprawiłaby atmosferę i kreatywność zespołu. Nawet jak powie „nie”, wykazałeś się inicjatywą. Warto, bo sposób, w jaki podchodzimy do pracy, to podstawa szczęścia i zadowolenia z tego, co robimy.

reklama

– Szczęśliwi w pracy? Zacznijmy od tego, czy w pracy naprawdę trzeba być szczęśliwym? – zastanawia się Renata Pająkowska-Górniak, psychoterapeutka z warszawskiego Ośrodka Rozwoju i Psychoterapii „Przemiany”. – Mamy poczucie, że musimy, bo żyjemy w kulturze, która wciąż zmusza nas do pogoni za szczęściem. Ale ta obsesja szczęścia to pomysł ostatnich dekad.

Jeszcze w latach 80. nikt się nie zastanawiał, czy w pracy jest szczęśliwy. Ważny był etos: rzetelne wykonywanie obowiązków, użyteczność społeczna, uczciwość itp. One nadal liczą się dla 40- i 50-latków. Ale już 20-latkowie pracę traktują jako środek do spełniania marzeń – za pieniądze, jakie w niej zarobią, mogą kupić rower i wybrać się na wycieczkę dookoła Europy.

– Dla pokolenia Y (urodzeni w latach 80.) praca jest w dużym stopniu sposobem zapewnienia sobie wysokiego standardu życia – potwierdza Magdalena Robak, psycholog organizacji pracy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

– To pokolenie wychowywało się samo. Rodzice często byli zajęci zarabianiem pieniędzy i mieli mało czasu na pełną opiekę nad dziećmi. Zamiast swojej uwagi oferowali modne gadżety, choćby nowy smartfon zamiast weekendu z mamą i tata. Młodzi nauczyli się myśleć o swoim zawodzie w kategoriach zaspokajania własnych potrzeb. Są zadowoleni, o ile praca umożliwia ich spełnianie. A czy to wystarczy?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »