Przychodzi człowiek do człowieka

Rozmowa kwalifikacyjna? Odpowiedni strój, spojrzenie prosto w oczy,
niebieski kostium? Niekoniecznie. Najważniejsza jest autentyczność.

Nie ufaj technikom i poradom, którymi naszpikowany jest internet: co mówić, czego nie mówić, jak trzymać ręce, nogi i gdzie patrzeć, minikursy technik wpływu na innych…
– wszystko to, jeśli działa, to na krótką metę. Nawet jeśli pomoże przekonać rekrutera lub potencjalnego szefa, że to właśnie ciebie szuka, podstawowe pytanie brzmi: czy to istotnie prawda? I jaki będzie następny odcinek tej opowieści. Filozofia: „byle się załapać, a potem zobaczymy” z reguły źle się kończy. Nie daj się wkręcić w rolę „skutecznego petenta” z zestawem stosownych masek na okazję rozmowy kwalifikacyjnej. I nie stresuj się internetowymi poradami, gdyż one najczęściej… nie działają.

reklama

Po prostu bądź sobą

Czy to oznacza, że zachęcam do niedbałego ubierania się, siadania z podwiniętymi nogami na krześle w czasie rozmowy i żucia gumy, i to podczas pierwszej rozmowy o pracę? Otóż, gdyby taki ekstremalny portret był jedyną prawdą o tobie, powiedziałabym: TAK. Bo jeśli inaczej żyć nie potrafisz, to lepiej „odsłonić się” od razu. A nuż trafisz na amatora niewymuszonych zachowań, który uwagę skupi głównie na dostarczonej dokumentacji dokonań – twoim świetnym komiksie, rewelacyjnym programie komputerowym itp. Wtedy rozmowa ma szanse zakończyć się angażem, mimo kolczyka w nosie i koszuli w kratę…

Jeżeli aplikujemy o pracę w banku – krata i luz nie przejdą, ale też nie o to chodzi. Chodzi o to, czy bankowy dress code jest w zgodzie z tą częścią twojej osobowości, która uaktywniać się będzie w pracy? Czy jesteś w stanie codziennie zachowywać się i porozumiewać w wyważony sposób przez dłuższy czas? Bo jeśli

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »