Skromność: cnota czy ograniczenie? – felieton Olgi Kozierowskiej

fot.123rf

Dlaczego zamiast powiedzieć „dziękuję”, na siłę udowadniamy komplementującym, że się mylą, że jesteśmy przecież niezbyt ładne i niezbyt mądre, ot takie sobie?
„Ach, dziękuję, rzeczywiście dobrze się czuję w tej sukience”, „Tak, osiągnęłam sukces i liczę na uznanie i awans”, „Wiem, że dam radę, świat stoi przede mną otworem”. Jak często słyszycie mówiące tak o sobie kobiety? Reagujące na komplement lub słowa uznania potwierdzeniem lub przynajmniej samym „dziękuję” zamiast: „Oj przestań, to stara sukienka” lub „Nic takiego spektakularnego nie dokonałam, są lepsi…”? Moje doświadczenia pokazują, że zdarza się to bardzo rzadko. A jakie są tego konsekwencje? Stoimy w cieniu… a ludzi stojących w cieniu docenia się zwykle dopiero po śmierci. Tak przynajmniej sądzą niektórzy myśliciele. Zanim jednak zacznę przekonywać was do tego, byście porzuciły skromność, przyjrzyjmy się aspektom społecznym.

reklama

Tak, jestem dobra

Jedna z laureatek V edycji konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku sprawdzała na swoim przykładzie, jak inni reagują na kobietę pewną siebie, przyznającą się publicznie do swoich osiągnięć. Przez tydzień, gdy tylko ktoś wyraził się pozytywnie o czymś, co zrobiła, mówiła z całkowitą powagą: „Masz rację, też tak uważam” lub: „Tak, to prawda, jestem w tym dobra”. Jak reagowali inni, w tym, niestety, w większości kobiety? Chichotem, znaczącym milczeniem z dezaprobatą, sarkastycznymi stwierdzeniami: „Masz chyba problem ze skromnością” lub: „Ty to chyba jesteś feministką…”. Naukę zatem powinnyśmy zacząć od tego, by pozwolić innym kobietom, a następnie sobie, na aprobowanie siebie, swoich dokonań. Znalezienie złotego środka pomiędzy tą nadskromnością a byciem zarozumiałą. Bo jeżeli nas chwalą, dlaczego mamy temu zaprzeczać? W świecie biznesu cichych przeciętniaków się nie docenia, nie zauważa. Nie dla nich propozycja awansu, podwyżka czy szansa na rozwój. Dla kogo zatem? Dla tych, którzy umieją mówić o sobie dobrze, traktują się jako markę, a każda Kowalska, Nowak czy Izdebska to marka. Taka sama jak Coca-Cola czy Apple, działająca tylko na nieco innym rynku i używająca innych narzędzi promocji i komunikacji.

Jakość się obroni?

Pamiętam, że kiedy pracowałam w korporacji, jej prezes co roku kazał mi zgłaszać go do jednego z prestiżowych konkursów dla biznesmenów. Nie miał z tym problemu, a i ja uważałam to za normalne, przecież tyle osiągnął. Co ciekawe, ani razu nie wygrał, ale to go nie zrażało, próbował dalej. W przeciwieństwie do jednej z pań dyrektor, którą postanowiłam, jako zaangażowana PR-ówka, zgłosić do innego ogólnopolskiego konkursu. Po pierwsze, namówienie jej zajęło mi tyle czasu, że prawie mi się odechciało. Po drugie, zdobycie przez panią dyrektor tylko wyróżnienia wywołało obrazę na konkurs, jury konkursu i niepodjęcie następnej próby w kolejnym roku. Wniosek? Prezes umiał oddzielać ludzi od problemu, miał dystans i pokorę, do tego nosił w sobie głębokie przeświadczenie o jakości własnych dokonań. Pani dyrektor wręcz przeciwnie. Choć zasłaniała się ową skromnością, jako wartością nadrzędną, mówiąc, że prawdziwa jakość obroni się sama i nie potrzebuje poklasku, sumarycznie straciła na rynku pracy… bo to bycie widocznym, rozpoznawalnym w branży przynosi nowe możliwości i propozycje.

Więcej ambikory

Pomimo że od tamtego czasu minęło już kilka lat, a na rynku polskiego biznesu widać, że kobiety coraz częściej sięgają po złoto, to nadal towarzyszy im ta przewrotna, torpedująca każdy sukces skromność, która nie pozwala docenić swych osiągnięć na tyle, by opowiedzieć o nich światu. A to właśnie te dzielne, złote bizneswoman są dla innych szansą, aby wizerunek kobiety w biznesie był równy wizerunkowi mężczyzny. Byśmy otwierając tygodniki opinii, widziały więcej przysłowiowych garsonek niż samych garniturów. Oglądając ekonomiczne programy, podziwiały ekspertki obok ciągle pojawiających się, tych samych zresztą, ekspertów. By tytuły wywiadów z bizneswoman nie brzmiały „Sukces na obcasach”, bo przecież wywiadów z biznesmenami nikt nie tytułuje „Sukces w mokasynach”.

Tak, szanowne kobiety sukcesu, uważam, że to wasz społeczny obowiązek zaistnieć w świetle reflektorów. Pożegnajmy zatem skromność, powitajmy ambikorę, czyli ambicję połączoną z pokorą. W ten sposób przynajmniej nikt nie posądzi nas o zadufanie i zarozumiałość.

Olga Kozierowska twórczyni organizacji Sukces Pisany Szminką, wspierającej rozwój kobiecej przedsiębiorczości, www.sukcespisanyszminka.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »