Wróg w pracy: jak uniknąć wrogiego nastawienia?

fot.123rf

Znowu drzesz koty z koleżanką z pracy? Masz wrażenie, że głównym zajęciem szefa jest uprzykrzanie ci życia? A może przyczyna napięcia leży nie w nich, a w tobie?
Do czego potrzebny jest wróg w pracy? Najkrócej mówiąc – do radzenia sobie z własnymi kiepskimi stanami emocjonalnymi i negatywizmem. Oczywiście nikt z nas nie robi tego świadomie. Takie rzeczy dzieją się zazwyczaj poza naszą wolą. Są nawykowym i mechanicznym radzeniem sobie z redukowaniem napięcia, które pojawia się w trudnych sytuacjach. Mogą też przejawiać się w postaci różnych strategii – od pasowania kogoś na wroga z powodu nieradzenia sobie z własną podejrzliwością po przyłączanie się do grupy walczącej ze wspólnym wrogiem w celu zaspokojenia potrzeby przynależności do grupy. Miejsce pracy bywa szczególnie atrakcyjne do realizowania tych strategii, gdyż często występują tu warunki napędzające proces: napięcie wyrastające z lęku przed oceną, nieporadzeniem sobie w relacjach z innymi czy utratą poczucia bezpieczeństwa z powodu zwolnienia.

reklama

Oto kilka przypadków strategii „robienia sobie wroga” w praktyce. Może odnajdziesz w nich coś ze swojego zachowania?

On chce mnie zniszczyć

Olaf rozpoczął pracę w agencji reklamowej jako grafik. Długo starał się o taką posadę i marzył o niej, teraz jednak jest ciągle niezadowolony. Kiedy dzieli się wrażeniami ze swoją partnerką Kingą, jak bumerang powracają takie kwestie: kierownik go ciągle wykorzystuje, wciąż krytykuje i się czepia. – No ale mówiłeś, że pochwalił przed wszystkimi twój ostatni projekt – podrzuca Kinga. – E tam, to tak, żeby inni nie wiedzieli, że się mnie czepia. I tak się z nim pokłóciłem, jak wymyślił, że ja mam jechać do klienta do Dębna. Oni będą sobie łazić na zimne piwko na stare miasto, a ja mam się tłuc po jakiejś prowincji. On po prostu chce mnie zniszczyć. Jak tylko go zobaczyłem, to wiedziałem, że to kretyn. I on ma cztery razy większe zarobki, obijając się w Warszawie, a ja mam obsługiwać klientów z głębokiego zadupia.

Olaf swoje napięcie związane z nową pracą rozładowuje, delegując jedną z osób – taką, która teoretycznie może mu najbardziej zaszkodzić – do roli prześladowcy. Za taką postawą stoi komunikat: „To przez niego mi nie wychodzi”, który pozwala zmniejszyć napięcie wynikające z lęku przed porażką i odsunąć odpowiedzialność od siebie. Niestety, takie przesunięcie uwagi powoduje przeniesienie jej z tego, co i jak może robić lepiej, na to, jak zniszczyć rywala. A taka postawa nie powoduje postępów w rozwoju zawodowym, tylko przyspiesza to, czego Olaf obawia się najbardziej – prawdopodobieństwo, że pracodawca będzie skłonny się z nim pożegnać.

Zrobiła się jakaś inna

Anna od pewnego czasu czuła, że Karolina ją irytuje i wcale nie jest taką dobrą koleżanką i współpracownicą jak dawniej. Zaczęła zauważać, że Karolina często próbuje postawić na swoim, w pracy nie zwraca uwagi na rozwiązania proponowane przez Annę, jeśli nie są dla niej wygodne w stu procentach, i unika wspólnych wypadów na zakupy i na kawę.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »