Filmoterapia: „Miasto 44”

Kadr z filmu, materiały prasowe

Dlaczego często wolimy żyć w iluzji bezpieczeństwa, braku zagrożeń? Dlaczego spychamy na margines trudne stany emocjonalne? Film „Miasto 44” komentuje Izabela Wożyńska-Więch, psycholog z Poradni Centrum-Ja.

Kadr z filmu, materiały prasowe

reklama

Warszawa płonie/ Czy widzisz że, wszędzie dookoła jest ogień?/ Czy czujesz że, czy widzisz, że ty także płoniesz?/ Czy wiesz, że możesz jeszcze ratować to miasto?/ Czy wiesz że, możesz jeszcze podpalić swój dom? – wykrzykuje w tekście piosenki punkrockowy zespół NAIV. W najnowszym filmie Jana Komasy również słychać krzyk – płonącej Warszawy i walczących warszawiaków.

Tych troje

Są młodzi. Nie mają doświadczenia, nie są przygotowani na to, co ich czeka. Jedno jest pewne – dłużej nie chcą żyć w okupowanym mieście. Chcą walczyć o wolność. Choć nie dla każdego decyzja o udziale w powstaniu jest łatwa.

Stefan dość późno angażuje się w ruch konspiracyjny. Szybko zostaje naznaczony przez traumatyczne wydarzenia – staje się świadkiem tego, jak Niemcy rozstrzeliwują jego matkę i brata. − Świat Stefana na jakiś czas rozpada się nie tylko w sensie fizycznym, ale i psychologicznym – komentuje Izabela Wożyńska-Więch z Poradni Centrum-Ja. − Chłopak wpada w odrętwienie, stupor. Przestaje mówić, poruszać się. Opiekę nad nim na jakiś czas przejmują przyjaciele. Po „przebudzeniu” Stefan w pełni angażuje się w powstanie, wcześniej robił to nieśmiało ze względu na bliskich, teraz nic go już nie hamuje.

„Biedronka” i „Kama” reprezentują dwa różne typy kobiecości i dwa różne podejścia do walki o wolność. Obie zabiegają o Stefana, przez co wszyscy troje tkwią w emocjonalnym trójkącie.

− „Biedronka” jest typem romantyczki, dziewczyny pełnej ideałów, a przy tym bardzo opiekuńczej. Stefan odnajduje w niej spełnienie mitu romantycznej miłości – zauważa Izabela Wożyńska-Więch. To właśnie ona opiekuje się Stefanem, gdy chłopak popada w traumę, wyciąga go z płonącego szpitala pomimo zakazu dowódcy, tym samym dezerteruje i nie ma już powrotu do oddziału. Gdy mija najgorsze, chce uciec od koszmaru, który ich spotkał. W Stefanie jednak narasta chęć walki, zemsty. Opuszcza „Biedronkę”, wraca do przyjaciół z oddziału i tym samym dołącza do walecznej „Kamy”, która staje się nie tylko jego towarzyszką broni, ale też partnerką. – „Kama” reprezentuje typ kobiety-kumpla, a jednocześnie jest bardzo uwodzicielska. To przy niej rozkwita seksualność Stefana, budzi się w nim pożądanie – twierdzi Izabela Wożyńska-Więch.

Terapia w kinie

Film stwarza widzowi możliwość zanurzenia się w rzeczywistości pełnej zagrożenia, przemocy, bólu. Jednocześnie zachęca do refleksji nad obecną kondycją świata, postawą młodych ludzi, ale też postawą wychowawczą ich rodziców. − Dziś często roztacza się nad dziećmi parasol ochronny, stwarza się im iluzję całkowicie bezpiecznego świata, w którym nie ma zagrożeń, chroni się je przed wszelkimi przykrymi doświadczeniami, nie zabiera się ich na pogrzeby, do osób chorych – mówi Izabela Wożyńska-Więch. − Kiedyś to było bardziej naturalne, że dzieci uczestniczyły w tego typu wydarzeniach, często też mieszkały z dziadkami, miały kontakt ze starością i śmiercią. Także trudne stany emocjonalne, typu strach, lęk czy depresja, są dzisiaj spychane na margines i uznawane za porażkę, a przecież to jest naturalne, że w życiu są różne chwile, także takie, kiedy coś się nie udaje. To są po prostu dwie strony tego samego medalu i dlatego wychowanie w zupełnym oderwaniu od trudnych emocji sprawia, że ludzie sobie później dużo gorzej radzą z życiowymi trudnościami.

Film wybija widza ze strefy komfortu, skłania do postawienia siebie w sytuacji wyboru, do poczucia emocji, które mogą pojawiać się w sytuacjach ekstremalnych.

SCENARIUSZ I REŻYSERIA: Jan Komasa

WYSTĘPUJĄ: Zofia Wichłacz, Józef Pawłowski, Anna Próchniak, Antoni Królikowski, Michał Mikołajczak, Tomasz Schuchardt

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »