Jak powstają więzi miłosne?

fot.123rf

Regularnie uprawiany seks pomaga czuć się dobrze, podnosi ogólny poziom życiowej satysfakcji, poprawia samoocenę. Istnieją nawet badania sugerujące, że dzięki regularnemu seksowi łatwiej odnosimy sukcesy zawodowe, bo wierzymy w swoje możliwości i mamy większą siłę przebicia.
– Seks ma działanie więziotwórcze – mówi Joanna Twardo-Kamińska, seksuolog i psycholog. – Dzieje się tak m.in. za sprawą hormonów, które się wydzielają podczas zbliżenia. Najistotniejszym jest oksytocyna, która odpowiada za przywiązanie i budowanie więzi. Przeżywając orgazm, jesteśmy poddawani jej intensywnemu działaniu, ale to od nas zależy, czy dopuścimy do powstania bodźca kojarzącego wyrzut oksytocyny z konkretną osobą. Jeżeli utrzymujemy kontakt fizyczny po seksie, pozwalamy powstać skojarzeniom. Poza tym oksytocyna w sporych dawkach wytwarza się także wtedy, kiedy mamy z drugą osobą bliski kontakt fizyczny, czyli kiedy się z kimś przytulamy, dotykamy czy pieścimy. Jeśli zaraz po stosunku znikamy, ograniczymy do minimum sytuację, w której następuje produkcja oksytocyny. I odwrotnie: jeśli pozostaniemy z kochankiem do rana, przez całą noc oksytocyna będzie się wydzielać, warunkując nas pozytywnie na daną osobę. Działanie więziotwórcze mają też zachowania, które mają dla nas wartość emocjonalno-symboliczną i którym przypisujemy pewne znaczenia: długie, czułe pocałunki i głębokie patrzenie sobie w oczy. Takie zachowania wiążą się w naszej świadomości z więzią, bliskością, tym, że coś nas z drugą osobą łączy, jakaś komunia dusz, jakieś głębokie przeżycie. Oksytocyna i symbolika pocałunków i spojrzeń sprawiają, że nasz mózg przywiązuje się do takiej sytuacji, takiego działania i tego partnera.

reklama