Tomasz Srebnicki: On mówi, że to tylko koleżanka

fot.123rf

Zdrada nie jest przyczyną, a przejawem problemu w związku – wyjaśnia psycholog.
Jesteśmy małżeństwem z 24-letnim stażem. Trzy lata temu mąż zdradził mnie emocjonalnie, zauroczył się koleżanką z pracy. Mimo mojego bólu, rozpaczy nie próbował zakończyć tej znajomości. Kłamał i ukrywał pozasłużbowe kontakty z tą panią. Po półtora roku szarpaniny postanowiłam złożyć pozew o rozwód, bo już psychicznie nie dawałam rady. Wtedy mojemu mężowi otworzyły się oczy. Nie chciał się rozstawać, tracić rodziny. Widziałam, że przeżywa tę sytuację, nawet płakał. Jesteśmy razem. Mąż zmienił się w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Ja też wiem, co z mojej strony szwankowało „przed”, i staram się to naprawić. Niby jest OK, ale… Mam uważność i czułość, pomoc w domu, troskę o mnie i dzieci. Nie mam powodów do narzekania. Ale wiem, że on pielęgnuje tamtą znajomość. Powiedział, że nie zmieni pracy. Wiem, że ta kobieta jest ważna w jego życiu, są sytuacje, w których ja to czuję. Jestem zwyczajnie zazdrosna, mam poczucie krzywdy. Nasza relacja z tego powodu też nie jest do końca szczera i otwarta. Nie rozmawiamy o tym, co się dzieje u męża w pracy, to temat tabu. Wiem, że nie usłyszę od niego: „Kocham cię, jesteś dla mnie ważna”. On uważa, że wszystko jest OK, że sprawa zakończona, a ta kobieta to już tylko koleżanka.

reklama

TOMASZ.SREBNICKIDroga E.B., zwróć uwagę na fakt, że być może obydwoje nie do końca poradziliście sobie z kryzysem, który Was dotknął. Z tego, co opisujesz, przyjęliście strategię, która koncentruje się na samym fakcie wejścia męża w inną relację – Ty chciałaś, aby on z niej zrezygnował, on nie do końca był tym zainteresowany. Być może, szukając przyczyny problemu, podzieliliście się na osi odpowiedzialności. Ty widziałaś swoje „grzechy”, on swoje, i radząc sobie z problemem, postanowiliście się zmienić – ON SIEBIE i TY SIEBIE. W rezultacie widzicie, że jakaś zmiana zaszła, ale problem pewnie nie został rozwiązany. Z mojego doświadczenia wynika, że poradzenie sobie z tak dużym kryzysem, jakim jest pojawienie się w związku trzeciej osoby, bez pomocy terapeuty małżeńskiego jest niezwykle trudne. Zdrada nie jest przyczyną, a przejawem problemu w związku. Dlatego, jeżeli chcesz pomóc sobie i nadal pozostać w relacji z mężem, udajcie się, proszę, na terapię. Możesz pokazać mężowi mój apel do niego: „Drogi mężu, nawet jeżeli myślisz, że wszystko jest w porządku, to idź na terapię małżeńską, żeby udowodnić żonie, że tak właśnie jest”. Pozdrawiam.

Więcej listów od czytelników znajdziesz w każdym numerze SENSu w rubryce Listy do psychoterapeuty.

Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić? Napisz do naszego eksperta: sens@zwierciadlo.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »