Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Singiel: wolny czy samotny? – wyjaśnia socjolog Tomasz Sobierajski

fot.123rf
8 kwietnia 2016 in Styl Życia by Hanna Rydlewska
Ludzi żyjących w pojedynkę oskarża się, że są egoistami i darmozjadami. Tymczasem bardzo często animują oni obszar kultury, udzielają się społecznie i wnoszą do budżetu sporo pieniędzy z podatków. Single wybierają samotność czy po prostu wolność? – próbuje ustalić dziennikarka Hanna Rydlewska w rozmowie z socjologiem Tomaszem Sobierajskim.

Czy we współczesnej Polsce naprawdę nie ma już starych panien i kawalerów? Są tylko świadomi swoich potrzeb single?

Stare panny i kawalerzy są, tyle że się ich już tak nie nazywa. Bardzo mocno wierzę w to, że język kształtuje świadomość ludzi, wpływa na to, jak myślą. Wyrażenia „stara panna” czy „stary kawaler” miały zawsze pejoratywne zabarwienie. Kiedyś tym mianem określano jednak znikomą część ludzi, bo rodzina przez wieki była podstawą funkcjonowania w społeczeństwie. Czy ludzie chcieli, czy nie, decydowali się na małżeństwo, bo tak im było łatwiej.

Szczególnie kobietom…

One praktycznie nie mogły funkcjonować poza małżeństwem. Nadal są w naszym kraju rejony, w których mówi się Józefowa, Michałowa. Kobieta jest definiowana przez to, jakiego ma męża. Jej całe życie zależy od niego. Tym bardziej sto, ba, nawet pięćdziesiąt lat temu nie było żadnych szans na to, żeby kobieta mogła radzić sobie sama. Jeśli próbowała, zawsze wydawało się to podejrzane, w takim sensie, że kobieta samotna to kobieta nieudana.

A w najlepszym razie opiekunka, którą można umieścić „przy rodzinie”.

Po to, żeby mogła na przykład dbać o starzejących się rodziców albo dzieci swojego rodzeństwa. Chodziło o to, żeby kobieta samotna „mimo wszystko” była produktywna, żeby na coś się społeczeństwu przydała. Trochę to śmieszne, a trochę straszne, ale przecież i dzisiaj pojawiają się podobne głosy odnośnie do singli. Ludzi żyjących w pojedynkę oskarża się, że są egoistami i darmozjadami. Wolnymi elektronami, unikającymi jakiejkolwiek odpowiedzialności.

To może wskazywać na powierzchowność zmian, które zachodzą w naszej mentalności. Bo z jednej strony wycofujemy się z określenia „stara panna”, a z drugiej – wyrosłej w jej miejscu singielce przypisujemy wciąż cechy negatywne.

Niestety tak. Nie pomaga też to, że ciężko jest zdefiniować, kim owa singielka jest. Kiedy samotność zaczyna być swoistym znakiem rozpoznawczym? Po 25. roku życia? Po trzydziestce? A może dopiero po pięćdziesiątce? Czym ta samotność ma być i jak ją mierzyć? Bo przecież słowo „samotność” z góry kojarzy się z czymś przykrym, negatywnym.

W badaniach społecznych mamy coś takiego, jak metryczka, w której pytamy o zawód, pochodzenie, wiek ankietowanego. Zauważyłem, że cenzurujemy się jako badacze, bo praktycznie nie używamy współcześnie kategorii „kawaler” i „panna”. Ankietowani za nimi nie przepadają. Nie mówiąc już o haśle „osoba żyjąca samotnie”. Badani źle się czuli z taką etykietką. Najczęściej ograniczamy się więc do pytania: „Jesteś w związku? Tak czy nie?”. To również bezpieczniejsze niż używanie określenia „singiel”. Nie każdy się z nim utożsamia. Poza tym singlem może być osoba, która od dawna nie żyje w związku, ale też i osoba, która jest rozwiedziona, jest wdowcem czy wdową lub przeżywa właśnie rozpad relacji.

Strony: 1 2 3 4 5


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI