Szkoła realna. Po co uczniom dodatkowy rok nauki w liceum?

facebook.com/szkolarealna

Praktyczne nastawienie, technologie cyfrowe, psychologia, prawo.
Ćwiczenie kompetencji miękkich i komunikacji. Cztery lata nauki w realnym, ale jednak liceum. To może być świetne przygotowanie do przyszłej pracy. O pomyśle opowiada pedagog Dorota Fiett.

Początek realnego pomysłu był romantyczny – bo idea zrodziła się w gajówce na Podlasiu. Realne, czteroletnie liceum. Po co uczniom dodatkowy rok nauki?

reklama

„Żebyśmy mieli jeszcze rok, to można by ich naprawdę czegoś nauczyć!” – takie słowa padły z ust naszej polonistki, kiedy omawialiśmy miniony rok w gajówce dzierżawionej przez liceum „Bednarska” w Puszczy Knyszyńskiej. To, co powiedziała Karolina, nas zastanowiło. Że można by nauczyć młodzież więcej realnych, praktycznych umiejętności, a z pewnością języka obcego w naturalnej komunikacji.

Trzyletnie liceum kończy się teraz egzaminem, determinującym inne myślenie: testy, punkty, procenty stają na pierwszym miejscu. Wpływa to na pośpiech nauczania, a to nie jest korzystne dla rozwoju człowieka, który przez trzy lata „przerabia” materiał, a nie dociera do wiedzy. W systemie czteroletnim można po prostu być z uczniami dłużej, więcej. Jest czas oswajania się, potem czas porządnej pracy i osiągania satysfakcji.

Przez dodatkowy rok zyska się czas nie tylko na zdobycie rzetelnej wiedzy. Nasz absolwent będzie umiał obsługiwać programy graficzne, założyć stronę internetową, programować, będzie rozumiał język ekonomiczny.

Potrzeba takich praktycznych umiejętności wynika jasno ze spotkań z przedsiębiorcami, którzy mówią, jakich cech oczekują od swoich pracowników. Popierają powstanie takiej szkoły. Bo z jednej strony mamy brak pracy, z drugiej – wcale niełatwo o dobrego pracownika. Chętnie zatrudniliby ludzi, ale słabością kandydatów jest brak biegłości w technikach komputerowych, zdolności interpersonalnych i kompetencji miękkich – czyli inicjatywy, samodzielności, kreatywności. Chcemy wyposażyć w nie absolwentów naszej szkoły realnej.

A jeśli zechcą iść na studia?

Zyskują czas na świadomy wybór kierunku. Obecnie liceum przygotowuje do tego, żeby coś studiować, tylko często maturzyści jeszcze nie wiedzą co. Coraz więcej osób rezygnuje ze studiów na drugim roku, bo oczekiwały one od uczelni więcej pragmatyzmu. Dlatego chcemy, aby ukończenie naszej szkoły było porównywalne z licencjatem, dało kawałek solidnej wiedzy. I żeby człowiek po tej szkole świadomie poszedł na studia, ale też mógł iść do pracy albo założyć własną firmę i zostać pracodawcą. Namawiamy do studiowania, ale w efekcie świadomego wyboru. Nowością naszej szkoły jest przygotowanie do pracy, do prowadzenia własnej firmy, ale to przede wszystkim bardzo porządne liceum ogólnokształcące i właśnie jako liceum zostało oficjalnie zarejestrowane. Czwartoklasiści będą zdawać normalną maturę, wcześniej zaś wybierać rozszerzenia, podobnie jak ich rówieśnicy z liceów.

Jak ta filozofia wpływa na program zajęć i ich kształt?

Szkoła stoi na trzech filarach. Pierwszy to kształcenie ogólne, znane i realizowane w liceach ogólnokształcących. Drugi to umiejętności zawodowe. Już w pierwszej klasie pojawi się informatyka na poziomie rozszerzonym. Chcemy też nadać większe znaczenie przedmiotowi przedsiębiorczość i prowadzić go w sposób możliwie praktyczny. Trzeci filar to zdolności interpersonalne, kształtowane dzięki porozumieniu całego zespołu nauczycieli, autentycznej interdyscyplinarności, wsparciu ze strony psychologa, metodzie projektowej.

A przedmioty, których nie ma w klasycznym, trzyletnim liceum?

Przede wszystkim psychologia, obecna we wszystkich klasach. Podobnie portfolio – przedmiot wypisywany na świadectwie. Uczeń dokumentuje w portfolio i prezentuje na koniec roku efekt prac zespołowych, udziału w konkursach, dokonania własne – sportowe, techniczne, społeczne. Poza tym: podstawy prawa, bo jeśli mówimy o przyszłych przedsiębiorcach, to powinni coś o tym wiedzieć. I jeszcze jeden nowy przedmiot E², czyli etyka i efektywność, pomnożone przez siebie, bo chcemy pokazać, że te wartości wcale się nie wykluczają, przeciwnie – wzajemnie się wzmacniają. Będzie też w szkole filozofia i bardzo ważny, wypracowany w liceum na Bednarskiej model wychowawczy, czyli demokracja szkolna i wynikający z niej szacunek ludzi wobec siebie – uczniów, nauczycieli i rodziców. Jeśli chodzi o stronę zawodową, stawiamy na trzy specjalizacje: biznesowo-ekonomiczną, techniczno-informatyczną i multimedialno-artystyczną, wybierane dopiero w trakcie nauki.

Czy to będzie szkoła przyszłych przedsiębiorców?

Na pewno jej uczniowie wykształcą w sobie umiejętność pracy zespołowej i planowania, samodzielność, kreatywność – a to są cechy ludzi przedsiębiorczych.

Kilka słów o formalnościach – egzaminie i czesnym. Pierwsza, bardzo nietypowa część egzaminu to zadanie zespołowe, druga – to rozmowa pod hasłem: „opowiedz, z czego jesteś dumny, a zawdzięczasz to sobie”. Poza tym bierzemy pod uwagę wynik egzaminu gimnazjalnego – zadecyduje o 40 proc. możliwych do uzyskania punktów. Szkoła jest płatna – czesne wynosi 1200 zł miesięcznie. Bardzo nam jednak zależy, by pieniądze nie stanowiły bariery dla uczniów zainteresowanych takim typem kształcenia – intensywnie zabiegamy o sponsorów, będzie funkcjonował system stypendialny.

Jedna taka szkoła w Polsce?

Bednarska Szkoła Realna jest pierwsza, ale od początku tworzona z myślą, by stała się wzorem dla kolejnych, powstających w całej Polsce. Może to mieć szczególny sens w mniejszych miastach, z których młodzież ucieka i rzadko do nich wraca. Wierzymy, że tworzone tam, w porozumieniu z lokalnymi przedsiębiorcami, szkoły realne rozwiązałyby część miejscowych problemów: bezrobocia, braku specjalistów IT, ucieczki zdolnej młodzieży do wielkich miast. Zaczęliśmy już aktywnie propagować ideę szkół realnych poza Warszawą.

Jakie jest pokolenie naszych nastolatków?

Głównie zagubione. Żyjemy w nadmiarze informacji, przedmiotów, dóbr – człowiek traci zdolność oceny sytuacji. Wtedy rodzi się też poczucie frustracji. Dużo rozmawiamy z uczniami, którzy czują obawę przed przyszłością i nie wiedzą, co z tym zrobić. W dobie Internetu, kiedy odpowiedzi na pytania przychodzą szybko, zgubiliśmy radość dociekania, zyskaliśmy za to nerwowy pośpiech i powierzchowność. Być może proponowany przez nas program i umiejętności wynoszone ze szkoły realnej pomogą w jakiejś mierze temu zaradzić.

Dorota Fiett, biolog, nauczyciel w I SLO Bednarska i współtwórczyni projektu Bednarska Szkoła Realna, www.realna.bdnr.pl

 

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »