Treningi dla ambitnych: triathlon czy cross fit?

fot.123rf

Dla niektórych szczęście to moment, w którym padasz na twarz, zlana potem, zmęczona, a jednocześnie dumna z tego, że dałaś radę. Bo każdy trening to sprawdzian.
Siedzenie na macie w pozycji lotosu, rozciąganie zastałych mięśni, swobodne unoszenie się na wodzie – to nie dla nich. O nie, oni muszą się zmęczyć, sponiewierać, wykrzyczeć, wejść na najwyższą górę i z zadowoleniem spojrzeć na drogę, jaką pokonali. Ambitni, lubiący wyzwania, wytrzymali i gotowi do poświęceń, niczym kadeci amerykańskiej armii – dla takiego typu osobowości paradoksalnie bardzo łatwo dobrać dyscyplinę. Bo w każdej będzie podnosił sobie poprzeczkę.

reklama

Można trochę pobiegać, a można codziennie pokonywać długie kilometry. Można popluskać się w wodzie, a można przepłynąć jezioro. – Każdą dyscyplinę, nawet jogę, można postawić na wyżynach – potwierdza trener i dyrektor sportowy Sinnet Club Tomasz Brzózka. – To od ciebie zależy, czy postawisz na rekreację, czy podejdziesz do sportu bardziej profesjonalnie. W drugim wypadku sport staje się wyzwaniem. I kuźnią charakteru. Bo jeśli chcesz przebiec 30 kilometrów, to musisz zbudować w sobie motywację. Możesz pomyśleć: „Nie, nie dam rady”, ale jeśli pokonasz głos w głowie, który mówi, żebyś dała sobie spokój – to pokonasz wszystko. Bo nauczysz się pokonywać swojego Wewnętrznego Krytyka. I będziesz mogła to przenieść na pozostałe dziedziny życia.

Są też sporty, które same ze swojej natury dają niezły wycisk, jak triathlon czy bardzo popularny ostatnio crossfit. O co w nich chodzi? – Dają w kość, trzeba się nieźle napocić, jest też większy wyrzut endorfin i satysfakcja z przekraczania granic swojego ciała – tłumaczy Tomasz Brzózka. Czy to jest fajne? – Na pewno jest ciekawe, bo dzięki pokonywaniu barier w swoim ciele, pokonujesz bariery w swoim życiu – mówi ekspert. – Gdy na 30. kilometrze łapie cię skurcz, na dodatek jest pełne słońce i opadasz z sił – masz dwa wyjścia: albo się poddasz, albo pobiegniesz dalej. I tak samo jest w życiu – gdy frank idzie w górę, dziecko ci kaszle, w pracy nawał obowiązków, jednym zdaniem: gdy dochodzisz do ściany, też masz dwa wyjścia: albo siadasz i załamujesz ręce, albo bierzesz się do roboty i ogarniasz wszystko taktycznie.

Bo taki sport uczy też kilku przydatnych w życiu umiejętności: cierpliwości, dobrej organizacji i dyscypliny.