Gorączka amazońskiej nocy

Beata Pawlikowska

Kiedy w ciemności słodko śpisz w hamaku, a twoje gumowe kalosze grzecznie czekają na świt, wokół trwa szalone nocne życie. Na polowanie wychodzą skorpiony i jaguary. Wszystkie stworzenia, które w ciągu dnia ukrywały się przed ludzkim wzrokiem, teraz wypełzają, wylatują, wychodzą i wyskakują, ruszając na łów.
Nietoperze wampiry bezszelestnie krążą w powietrzu, skolopendra zaczyna łakomie ucztować na schwytanej myszy. Szmaragdowy boa zwinięty na gałęzi jak spirala czeka cierpliwie aż poniżej pojawi się jakaś żywa istota. Powietrze zacznie wibrować w rytm jej bijącego serca. Boa otworzy ślepia. Co nadchodzi na kolację? Może jaszczurka? Albo zaniepokojony ciemnością ptak? Szmaragdowy boa nie jest aktywnym łowcą, nie wędruje w poszukiwaniu jedzenia. Zwija się w kłębek i czeka. A potem jednym błyskawicznym ruchem wyrzuca głowę i chwyta zębami za szyję ofiary i dusi. Potem uwolni ją ze śmiertelnego uścisku i zacznie powoli, bez pośpiechu połykać. A potem równie długo, spokojnie i w nastroju medytacyjnym wąż będzie trawił posiłek, który dostarczy mu siły na cały następny miesiąc życia.

reklama

Nocą wychodzą też wikławce, zwane też miodowymi misiami, chociaż z niedźwiedziami nie mają nic wspólnego*, ostrożnie wędrują po gałęziach, wypatrując słodkich przysmaków.

Tymczasem po ziemi krążą miliony mrówek, jadowitych skorpionów, pająków i innych stworzeń, posiadających umiejętność wspinania się i pokonywania wszelkich możliwych przeszkód, znajdujących się na ich drodze. Z łatwością wchodzą na gładką ścianę kalosza, docierając aż do jego środka.

– Hm – rozglądają się z zainteresowaniem. – Jaka fajna kryjówka. Zostaniemy tu.

I zostają. Rozsiadają się wygodnie, drzemią albo rozmawiają aż do rana, w błogim przeświadczeniu, że skoro znaleźli taką fajną dziuplę, to nikt nie będzie próbował się do niej włamać. I wtedy nagle w kaloszu pojawia się goła, różowa stopa, która spada prosto na ich zaskoczone głowy.

– Atak! – wrzeszczą czerwone mrówki, skorpiony, skolopendry i inne, bliżej niezidentyfikowane istoty, wyciągając czym prędzej cały swój arsenał zębów, kolców, szczypiec, tasaków, młotków, maczug, sieker i obcęgów, stając w obronie swojego pluskwiakowego i owadziego życia.

Najczęściej niestety przegrywają, bo nadeptująca na nie noga ma ciężar średnio pięćdziesięciu kilogramów, ale nie obywa się bez ofiar po obu stronach. Ukłucie kolcem skorpiona wywołuje tak przeraźliwy ból, że człowiek zatacza się jak ogłuszony, ma czarno przed oczami i traci przytomność. Ogromne czarne amazońskie mrówki są nazywane ognistymi, bo zetknięcie z ich szczękami boli jak przypalanie żywym ogniem. Noga puchnie i obrzmiewa, czasem pojawiają się broczące rany, które bardzo trudno się goją w wilgotnym i gorącym klimacie. Poza tym każde takie ugryzione czy ukłute miejsce staje się wielką bramą, przez którą do wnętrza organizmu wślizgują się miliony bakterii, wirusów i pierwotniaków wywołujących tropikalne choroby. I w ten sposób zwykły kalosz zamienia się w śmiertelną pułapkę.

Fragment książki „Blondynka w Amazonii”, wyd. National Geographic, lipiec 2011

Wikławiec – zwany też chwytaczem albo kinkażu (łac. Potos flavus), drapieżny ssak z rodziny szopowatych, wielkością zbliżony do kota, z długim, chwytnym ogonem. Prowadzi nocny tryb życia, uwielbia miód i owoce, w szczególności świeże figi. Czasami zjada też liście, kwiaty, mrówki i ptasie jaja.