Polka na Mont Blanc

Barbara Prymakowska jako pierwsza Polka po 65. roku życia zdobyła Mont Blanc. Sportsmenka z Tarnowa, była nauczycielka wychowania fizycznego ma znakomitą kondycję, bo nigdy nie przestała trenować. Na co dzień biega – w zależności od warunków atmosferycznych – na nogach, rolkach albo nartach. W każdej z tych dziedzin odnosi sukcesy, deklasując rywali, również znacznie od siebie młodszych.
Do alpejskiego szczytu miała respekt, bo kilkadziesiąt lat temu podczas próby wejścia zginął tam jeden z jej wujów. Ta rodzinna tragedia – oprócz czysto sportowej motywacji – była dopingiem, żeby spróbować zmierzyć się z górą. Po powrocie przyznała, że nie zdawała sobie sprawy ze skali wyzwania. Wcześniej pokonywała wprawdzie tatrzańskie szlaki, ale na trudnych fragmentach trasy brakowało jej doświadczenia wspinaczkowego. Na szczyt Mont Blanc weszła po drugim ataku, przy temperaturze -18 stopni C. – Przy pomocy lidera grupy z wrocławskiego klubu sportów ekstremalnych wróciłam szczęśliwa i zadowolona. Nie wiem, czy bym się podjęła tego zamierzenia, gdybym wiedziała, że stanowi to takie zagrożenie – powiedziała tarnowskim mediom Barbara Prymakowska.

reklama

fot. Jacek Heliasz

Wiek nie musi być przeszkodą w zdobywaniu gór, nawet tych trudniejszych. Gdy kilka lat temu wspinałem się na Mont Blanc, widziałem kilku siwowłosych ludzi, którzy w asyście przewodników też wchodzili na tę górę. Może szli trochę wolniej niż młodsi, ale imponowali pogodą ducha i silną wolą. To bardzo ważne cechy, bo zdobywanie trudniejszych szczytów jest walką nie tylko z grawitacją i rozrzedzonym powietrzem, ale też z samym sobą, z pokusą rezygnacji – komentuje wyczyn Polki uprawiający wspinaczkę dziennikarz Paweł Rochowicz. Jego zdaniem poza przygotowaniem kondycyjnym niezbędna jest aklimatyzacja, a w szczytowych zawsze ośnieżonych partiach trzeba się posługiwać czekanem i uprzężą.

Wszystkim, którzy śladem Barbary Prymakowskiej chcieliby wybrać się na dach Europy radzi przede wszystkim dbać o kondycję i skończyć przynajmniej kilkudniowy zimowy kurs wspinaczkowy, np. w Tatrach. Na koniec jeszcze dobra wiadomość dla amatorek wypraw wysokogórskich – w przeciwieństwie do pionierek alpinizmu nie musimy na trasę wybierać się w spódnicach. Strój Henriette d’Angeville, która jako pierwsza kobieta samodzielnie weszła na szczyt w 1938 r., ważył niemal 10 kg.