Wpływ emocji na wygląd skóry

fot.123rf

Dysfunkcje skóry, a zwłaszcza jej wrażliwość, przysparzają wielu problemów. Kojąca pielęgnacja to jednak za mało, bo przyczyną dermatologicznych chorób często są… emocje.
Dzisiejsze zanieczyszczenie środowiska, ciągły pośpiech, stres oraz niewłaściwa dieta spowodowały prawdziwą plagę problemów ze skórą. Cera normalna, czyli zdrowa, występuje rzadko i zazwyczaj przyjmujemy to za normę. Jednak jeśli uznamy definicję, jaką podaje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO): „Zdrowie to nie tyle brak choroby czy kalectwa, ale stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu”, to nadwrażliwość skóry i jej problemy dermatologiczne uznamy za patologię, którą trzeba leczyć, i to na wiele sposobów.

reklama

Ładny, czyli zdrowy

– Pacjenci są dziś bardziej świadomi niż kiedyś. Częściej przychodzą z problemami mniej widocznymi, nie dopuszczają do rozwinięcia się choroby – mówi dr n. med. Joanna Magdziarz-Orlitz, psychodermatolog, dermatolog estetyczny, właścicielka Derma-Clinic w Częstochowie. – Skóra wrażliwa może współistnieć z każdym innym rodzajem skóry problemowej: atopową, trądzikową, naczyniową oraz suchą, i dlatego jest tak trudna w pielęgnacji.

A co łączy te wszystkie z pozoru odmienne problemy? Czynnik psychologiczny. Emocje, stres bardzo je nasilają, a w niektórych przypadkach są wręcz ich przyczyną. – Widoczne zmiany na twarzy powodują dodatkowe obciążenie – mówi psychodermatolog. – U pacjentów pojawia się lęk, złość, wstyd, poczucie winy („może coś źle robię, niewłaściwie dbam o skórę”). Dochodzą do tego też problemy społeczne, bo panuje przekonanie, że ładnym i gładkim wszystko się udaje: mają bogatsze życie towarzyskie, pracę, związki. I nawet jeśli to nie do końca prawda, to takie myślenie często towarzyszy pacjentom. Czasem nawet niewielkie obiektywnie zmiany, w ich mniemaniu, urastają do rangi dużych problemów.

Nie da się ukryć, żyjemy w epoce, w której niezwykle ceni się młodość i piękno. Nic dziwnego, że osoby z widocznymi problemami dermatologicznymi czują się niedoceniane, odrzucane, często też same się izolują. Dotyczy to nie tylko nastolatków, dla których są one przyczyną ogromnego dyskomfortu i kompleksów, ale także dorosłych. Znane są badania nad depresją, w których trądzik i problemy skórne okazały się jednymi z ważniejszych jej przyczyn. Robiono też badania dotyczące jakości życia osób z łuszczycą, atopią, łysieniem, wypryskiem oraz trądzikiem i okazuje się, że istotnie jest ona dużo gorsza niż u osób zdrowych: dostają gorszą pracę, żyją w przekonaniu, że są nieatrakcyjni towarzysko, trudniej im wejść w intymną relację, a potem ją utrzymać. Ciężko stwierdzić, na ile dzieje się tak z powodów obiektywnych, a na ile to ich subiektywne odczucia, ale fakt, że jakość życia pacjentów z zaawansowanymi problemami dermatologicznymi jest podobna do tej, o jakiej mówią osoby z cukrzycą, chorobą wieńcową czy astmą.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »