Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój


Odtwórz
video

Odcinek 3

Sikhijskie turbany w Amritsarze

Nie mieliśmy wątpliwości, że podczas naszej wyprawy chcemy dotrzeć do Amritsaru. Miasto leży tuż przy granicy z Pakistanem, w Pendżabie - dość bogatym, prężnie rozwijającym się stanie Indii.
Jarek w pracy…
FotoGaleria Sikhijskie turbany w Amritsarze

zobacz także

  • Na ulicy w Mumbaju…
  • Mieszkanki Kańcipuram
  • Młodzi sikhowie
  • Złota Świątynia w Amritsarze
  • Mutapa
  • slon
  • w klasztorze Rumtek
  • Po rytualnej kąpieli
  • Czerwony Fort w Agrze
  • Tadż Mahal

dołącz do klubu zwierciadła

Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych odcinkach serii Zakochani w świecie oraz newsletter Zwierciadła?

 

O Odcinku Sikhijskie turbany w Amritsarze

Nie mieliśmy wątpliwości, że podczas naszej wyprawy chcemy dotrzeć do Amritsaru. Miasto leży tuż przy granicy z Pakistanem, w Pendżabie - dość bogatym, prężnie rozwijającym się stanie Indii.
Jarek w pracy…

Wiedzieliśmy o nim, że to miasto Sikhów, a o Sikhach, że to mężczyźni, którzy noszą wspaniale upięte turbany. Są waleczni, dumni, i w obronie swojej wiary gotowi na wiele. Jeśli pamiętacie aferę na warszawskim Okęciu, kiedy w czasie kontroli jeden z przybyszów opierał się przed zdjęciem turbana, to był to właśnie Sikh. Na pewno wiele osób kojarzy też, że premier Indira Ghandi zginęła z rąk swojego ochroniarza, Sikha. Tak więc z Sikhami nie ma żartów, są żywo związani ze swoimi symbolami, historią, religią. I lepiej nie kazać im zdejmować turbanów…. Tyle wiedzieliśmy. Ale dopiero na ulicach Amritsaru przekonaliśmy się jak bardzo są życzliwi i ciekawi gości, którzy ich odwiedzają i, że nie musimy bać się noży i mieczy, które noszą u boków.

Bardzo ważny w ich religii jest ekumenizm, więc są otwarci na ludzi wszystkich wyznań i religii. Chętnie opowiadają o sobie i tłumaczą zasady swojej wiary. No, i mają pyszne jedzenie. Kulczę, rodzaj placka z warzywnym nadzieniem, do dziś wspominamy jako jeden z najpyszniejszych posiłków jedzonych w Indiach.

A wracając do sikhijskich turbanów. W jednym z lokalnych sklepików sympatyczni mężczyźni podzielili się z nami swoją tajemnicą. Na Jarka głowie pokazali jak wygląda ceremonia zakładania turbanu. Jarek paradował w nim dumnie przez cały wieczór! Niestety, rankiem, kiedy próbował założyć go samodzielnie, mógł powiedzieć, że ma, co najwyżej, głowę komicznie obwiązaną kilkoma metrami materiału.

Jednak do noszenia sikhijskiego turbanu trzeba być prawdziwym Sikhem 🙂

Tekst: Joanna Grzymkowska-Podolak

O nas

Asia Grzymkowska-Podolak
Jarek Podolak

Jesteśmy operatorsko- dziennikarskim małżeństwem, które po tym, jak dostało od życia tak zwanego "kopa", podjęło decyzję o zmianach. Takich, które wywracają życie do góry nogami. No, i które nierozerwalnie łączą się z podróżami. I opowiadaniem o nich.

Ale po kolei. Najpierw chcielibyśmy się przedstawić. Asia od 12 lat jest reporterką i wydawcą programów TV. Jarek od 19 lat operatorem obrazu, absolwentem PWSFTViT. Kilkanaście lat naszego życia nierozerwalnie złączonych jest z telewizją.

W telewizji się poznaliśmy. Potem pracowaliśmy razem, tysiące razy opowiadając widzom za pomocą słowa i obrazu o tym, co sami widzieliśmy. Patrzenie na świat i opowiadanie o nim wpisało się w nas na zawsze i właściwie wypełniało każdy dzień naszego życia prywatnego i zawodowego.

A dalekie podróże? Te pierwsze to zwykłe, zorganizowane wycieczki turystyczne, po których tylko płakać się chciało, że w tak ograniczony i komercyjny sposób pokazuje się i poznaje świat. Po każdym takim wyjeździe zostawało w nas przekonanie, że świat jest niesamowity, niezwykły i tak naprawdę to my go dopiero zaczniemy poznawać w przyszłości.

No i wtedy przyszedł "kop". Jarek trafił do szpitala z bólem w klatce piersiowej. Ku niedowierzaniu wszystkich - rodziny, lekarzy, i jego samego miał zdiagnozowany zawał! Dwa dni później decyzja. Jedziemy sami na NASZĄ wyprawę.

Kilka miesięcy po tym z warszawskiej Pragi ruszyliśmy do Maroka. W ciągu kilku tygodni objechaliśmy je dookoła. Wróciliśmy nie tylko cali, zdrowi i szczęśliwi. Wróciliśmy z przekonaniem, że o to nam właśnie chodzi!

I podjęliśmy decyzję o samodzielnej, kilkumiesięcznej wyprawie do Indii. Tym razem nie tylko z notesem, ale i kamerą. Sami, bez ogromnego zaplecza telewizyjnego, wielkiej ekipy i profesjonalnego sprzętu wyruszyliśmy w nieznany sobie kawałek świata po to, żeby go zobaczyć i pokazać innym. Nie tak jak wymyśli to producent telewizyjny. Nie tak jak zorganizuje nam to kierownik produkcji. Chcieliśmy rozmawiać z ludźmi, których wcześniej nie umówił nam researcher. Nie planowaliśmy spotkań i wydarzeń. Nie opłacaliśmy rozmówców. Ruszyliśmy po wielką przygodę i wspaniałe zdjęcia.

Po czterech miesiącach podróży dookoła Indii przywieźliśmy wspomnienia, szczegółowe notatki i materiały na książkę oraz telewizyjny cykl reportaży podróżniczych pt."Zakochani w świecie. Indie".

Zobacz nasz profil na Facebooku

Więcej

Zakochani w świecie

Indie


Sprawdź


POLECANE KSIĄŻKI