Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój


Odtwórz
video

Odcinek

W świętym mieście Waranasi

Zaczniemy nietypowo. Może nawet nieco absurdalnie… Bo, gdybyśmy w całych Indiach, mieli wskazać, wybrać, polecić do zobaczenia tylko jedno miejsce (to właśnie ten absurd!), to oboje, i ja i Jarek, bez wahania postawilibyśmy na Waranasi.
Waranasi - święte miasto nad brzegiem świętej Gangi
FotoGaleria W świętym mieście Waranasi

zobacz także

  • Na ulicy w Mumbaju…
  • Mieszkanki Kańcipuram
  • Młodzi sikhowie
  • Złota Świątynia w Amritsarze
  • Mutapa
  • slon
  • w klasztorze Rumtek
  • Po rytualnej kąpieli
  • Czerwony Fort w Agrze
  • Tadż Mahal

dołącz do klubu zwierciadła

Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych odcinkach serii Zakochani w świecie oraz newsletter Zwierciadła?

 

O Odcinku W świętym mieście Waranasi

Zaczniemy nietypowo. Może nawet nieco absurdalnie… Bo, gdybyśmy w całych Indiach, mieli wskazać, wybrać, polecić do zobaczenia tylko jedno miejsce (to właśnie ten absurd!), to oboje, i ja i Jarek, bez wahania postawilibyśmy na Waranasi.
Waranasi - święte miasto nad brzegiem świętej Gangi

 

Gdybyśmy mogli przenieść się tu i teraz, chociaż na chwilę, do jednego miejsca na świecie – byłoby to Waranasi. Kiedy podróżowaliśmy po Indiach kolejny raz, już bez kamery, też wróciliśmy do tego miasta. I mam nadzieję, że będziemy tam jeszcze wielokrotnie. Założone przez Śiwę, wiele wieków przed naszą erą,  jest jednym z najstarszych miast świata. Centrum religijnym i duchowym.

Miastem płonących stosów nad Gangesem. Miastem, gdzie starcy czekają na śmierć, bo wierzą, że tu kończy się cykl wędrówki duszy, która w Waranasi  osiąga oświecenie. Miastem magii i tajemnic, które są na wyciągnięcie ręki. Nie da się zapomnieć uczucia, kiedy pierwszy raz widzi się i czuje rytualne palenie zwłok. Nie da się zapomnieć widoków o wschodzie słońca, kiedy wierni  obmywają się w wodach świętej Gangi. Nie da się zapomnieć wieczornych ceremonii na jej cześć. Na długo zapamiętamy spotkanie ze świętym mężem, który po kryminalnej i hulaszczej przeszłości postanowił zostać ascetą i zamieszkać nad brzegami świętej rzeki.

Waranasi tętni w naszej pamięci! Jego wąskie uliczki, na których w najlepsze układają się krowy, a co gorsza wielkie byki! Małe sklepiki, tłumy  pielgrzymów, wspaniałe, schowane między domami świątynie. Waranasi jest miejscem gdzie dociera mnóstwo turystów, jednak jego potęga i siła pozostawia je niezmiennym od lat. Chociaż słyszeliśmy o tutejszych naciągaczach i oszustach (nie raz proponowano nam kupienie haszyszu, a Jarkowi skorzystanie z usług tutejszych prostytutek) to i tak nie przyćmiło to uroku tego miasta.

Wystarczy, że zachowa się rozsądek, potrzebny w każdej podróży i w każdym miejscu. A Waranasi i tak od wieków było, jest i pewnie będzie miastem światła i tajemnic, miastem prawd ostatecznych. Miastem, gdzie boginie i bogowie schodzą na Ziemię i spotykają się ze wszystkimi, którzy chcą ich spotkać…

Tekst: Joanna Grzymkowska-Podolak

O nas

Asia Grzymkowska-Podolak
Jarek Podolak

Jesteśmy operatorsko- dziennikarskim małżeństwem, które po tym, jak dostało od życia tak zwanego "kopa", podjęło decyzję o zmianach. Takich, które wywracają życie do góry nogami. No, i które nierozerwalnie łączą się z podróżami. I opowiadaniem o nich.

Ale po kolei. Najpierw chcielibyśmy się przedstawić. Asia od 12 lat jest reporterką i wydawcą programów TV. Jarek od 19 lat operatorem obrazu, absolwentem PWSFTViT. Kilkanaście lat naszego życia nierozerwalnie złączonych jest z telewizją.

W telewizji się poznaliśmy. Potem pracowaliśmy razem, tysiące razy opowiadając widzom za pomocą słowa i obrazu o tym, co sami widzieliśmy. Patrzenie na świat i opowiadanie o nim wpisało się w nas na zawsze i właściwie wypełniało każdy dzień naszego życia prywatnego i zawodowego.

A dalekie podróże? Te pierwsze to zwykłe, zorganizowane wycieczki turystyczne, po których tylko płakać się chciało, że w tak ograniczony i komercyjny sposób pokazuje się i poznaje świat. Po każdym takim wyjeździe zostawało w nas przekonanie, że świat jest niesamowity, niezwykły i tak naprawdę to my go dopiero zaczniemy poznawać w przyszłości.

No i wtedy przyszedł "kop". Jarek trafił do szpitala z bólem w klatce piersiowej. Ku niedowierzaniu wszystkich - rodziny, lekarzy, i jego samego miał zdiagnozowany zawał! Dwa dni później decyzja. Jedziemy sami na NASZĄ wyprawę.

Kilka miesięcy po tym z warszawskiej Pragi ruszyliśmy do Maroka. W ciągu kilku tygodni objechaliśmy je dookoła. Wróciliśmy nie tylko cali, zdrowi i szczęśliwi. Wróciliśmy z przekonaniem, że o to nam właśnie chodzi!

I podjęliśmy decyzję o samodzielnej, kilkumiesięcznej wyprawie do Indii. Tym razem nie tylko z notesem, ale i kamerą. Sami, bez ogromnego zaplecza telewizyjnego, wielkiej ekipy i profesjonalnego sprzętu wyruszyliśmy w nieznany sobie kawałek świata po to, żeby go zobaczyć i pokazać innym. Nie tak jak wymyśli to producent telewizyjny. Nie tak jak zorganizuje nam to kierownik produkcji. Chcieliśmy rozmawiać z ludźmi, których wcześniej nie umówił nam researcher. Nie planowaliśmy spotkań i wydarzeń. Nie opłacaliśmy rozmówców. Ruszyliśmy po wielką przygodę i wspaniałe zdjęcia.

Po czterech miesiącach podróży dookoła Indii przywieźliśmy wspomnienia, szczegółowe notatki i materiały na książkę oraz telewizyjny cykl reportaży podróżniczych pt."Zakochani w świecie. Indie".

Zobacz nasz profil na Facebooku

Więcej

Zakochani w świecie

Indie


Sprawdź


POLECANE KSIĄŻKI