Debata: Czy monogamia jest passe?

fot. Łukasz Sokół

Współczesny świat podsuwa nam nowe udogodnienia i możliwości, także
w kwestii związków. Małżeństwo rozumiane jako umowa na całe życie
i na wyłączność przechodzi stopniowo do lamusa. Czy słusznie? W stałości jest przecież ogromna wartość. A może wierność nie musi być podstawą udanej relacji? Paulina Młynarska pyta o to swoich gości: JOANNĘ ERBEL, MARIKĘ, MARIĘ ROTKIEL i TOMASZA RACZKA.

fot. Łukasz Sokół
fot. Łukasz Sokół

reklama

Pewna fajna, radosna para, którą całe otoczenie uważało za szczęśliwą, u której w domu aż pachniało szczęściem – rozpadła się. Wydało się, że i ona, i on mieli skoki w boki. Dla ich otoczenia to szok! A ja pomyślałam: szkoda się rozstawać z takiego powodu. Przecież to tylko seks. A wy co powiecie?

Maria Rotkiel: Dużo kwestii przychodzi mi do głowy. Na pewno mamy tendencję do oceniania domu i pary po takiej właśnie „fajności” bycia z tymi ludźmi w ich domach. A to czasem jest tak, że fajni ludzie tworzą fajne domy i w momencie, kiedy się rozstają, to są ich wewnętrzne sprawy, takie intymne, domowe, i wcale nie musi to oznaczać, że kolejne domy i kolejne związki, które stworzą, będą niefajne. Chodzi mi o to, żebyśmy też mieli więcej przyzwolenia na to, że fajnym ludziom przydarzają się fajne związki, które się kończą, ale to są cały czas ci sami fajni ludzie.

Nie szkoda z powodu banalnych „skoków w bok” rozwalać długotrwałego związku?

M.R.: Nie wydaje mi się dobrą wytyczną w życiu, by za wszelką cenę wytrwać w jednym związku. Jeżeli relacja się kończy, to niekoniecznie jest to destrukcyjne działanie, tylko po prostu koniec pewnego etapu. Czasami nawet dobrze powiedzieć, że się skończyło, i zacząć coś nowego.

Co na to Marika, świeżo upieczona małżonka? 

Marta Marika Kosakowska: Właśnie wyszłam za mąż po raz drugi, więc jako recydywa jestem w rozterce. Staram się zrozumieć tych ludzi, sama mając na koncie rozwód. Na pewno nie wyobrażam sobie trwania w toksycznej relacji sprzed dziesięciu lat. Jednak dziś zupełnie inaczej pojmuję małżeństwo. O ile mówimy o nim, bo związek partnerski rządzi się zupełnie innymi prawami. Jeśli powodem rozpadu miałby być skok w bok, walczyłabym, żeby jednak ocalić związek.

Wiecej w Sensie 07/2016. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »