Debata: Jak pozostać sobą w pogoni za zmianą?

fot. Łukasz Sokół

Całe życie podlegamy przemianom. Ale nie na każdą z nich mamy wewnętrzną zgodę. Z drugiej strony wierzymy, że pracując nad sobą, można ulepszyć siebie i swoje życie. I to się naprawdę dzieje! Tyle tylko, że nowe oznacza inne, a nie zawsze lepsze. Coś zyskujemy, ale i tracimy, czasem samych siebie. Jak do tego nie dopuścić – PAULINA MŁYNARSKA pyta swoich rozmówców: MONIKĘ JARUZELSKĄ, MARTĘ SZAREJKO, ZUZANNĘ ZIOMECKĄ i KRZYSZTOFA GOJDZIA.

fot. Łukasz Sokół
fot. Łukasz Sokół

reklama

Pytanie na początek – czy można się zmienić?

Monika Jaruzelska: My właściwie ciągle podlegamy jakiejś zmianie. Nasze ciało się starzeje. Rośniemy jak drzewo, wypuszczamy nowe pędy, ale i próchniejemy. W pewnym momencie to drzewo się przewraca.

Krzysztof Gojdź: Strasznie to brzmi. Próchniejemy (śmiech)!

M.J.: A ja myślę, że pogodzenie się z czymś takim daje ogromny spokój. I nie chcę tutaj występować jako ktoś, kto jest przeciwny osobom, które chcą ten czas spowolnić. Ale sądzę, że jeśli będziemy zbyt intensywnie walczyć, zbyt się rzucać, to przegrana w tej walce będzie bardziej bolesna.

Pytając o to, czy można się zmienić, mam na myśli sytuację, w której mówimy: „ja się sobie z jakiegoś powodu nie podobam” albo: „moje życie mi się przestało podobać” lub: „nie chcę tak, muszę się zmienić”.

Zuza Ziomecka: Z moich doświadczeń wynika, że to głównie kobiety chcą się zmienić. Albo przynajmniej bardziej aktywnie do tego dążą. Na moich kursach mindfulness 98 procent uczestników to kobiety. I to głównie takie, które czują, że coś jest nie tak albo że potrzebują czegoś więcej. Przychodzą z przekonaniem, że mogą dokonać zmiany, pracując nad sobą. Osoby, które spotykam, są przekonane, że można wziąć sprawy w swoje ręce i że warto to zrobić. Ja im odpowiadam z perspektywy uważności. Czyli mindfulness, który jest dziedziną opartą z jednej strony na tradycji buddyjskiej medytacji, a z drugiej na współczesnej wiedzy neurologicznej o tym, jak funkcjonuje nasz umysł. A nasz umysł funkcjonuje jak maszynka do nagrywania i do zapętlania. Funkcjonujemy na zasadzie nawyków. Wszystkiego, co robimy, nauczyliśmy się, powtarzając. Wgrywając sobie na twardy dysk. To, co robimy wielokrotnie, staje się naszym nawykiem, który w pewnym momencie przestajemy kontrolować. (…)

Wiecej w Sensie 03/2016. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »