Dlaczego jestem sama?

fot. Getty Images/ Gallo Images

Szukanie partnera to proces o tyle trudny, że wymagający dobrego poznania siebie, swoich potrzeb, zalet i wad. Zamiast tego mamy tendencję do skupiania się na drugiej osobie – jaka powinna być i co powinna nam dać. Psycholog Ewa Klepacka-Gryz w kolejnym odcinku Terapii Jednego Spotkania przygląda się dylematom Iwony, 35-letniej singielki.

fot. Getty Images/ Gallo Images

reklama

Życie w pojedynkę może być świadomym wyborem, ale też wynikać z lęku przed bliskością czy urazy po ostatnim związku. Dopóki nie próbujemy znaleźć partnera, powód jest bez znaczenia. Kiedy jednak mamy za sobą kilka prób bez efektów, zaczynamy myśleć: ,,Coś ze mną nie tak”, ,,Może nie nadaję się do życia w związku?”. Tymczasem to nie z nami jest coś nie tak, tylko z naszym podejściem do tematu, a konkretnie z gotowością do wejścia w nowy związek.

Punkt wyjścia

Iwona przyszła do mnie, ponieważ od kilku lat nie mogła znaleźć odpowiedniego partnera. Już od progu sprawiała wrażenie pewnej siebie, zdyscyplinowanej. – Jeśli mamy tylko godzinę, to od razu powiem, o co mi chodzi. Pięć lat temu zakończyłam toksyczny związek i postanowiłam zainwestować w swój rozwój, by kolejny raz nie popełnić błędu, ale chyba to nie we mnie tkwi przyczyna… – zaczęła. – Zatrzymajmy się na moment, powiedz, jak wyglądał ten toksyczny związek – poprosiłam. – Wszystko robiliśmy tak, jak chciał mój partner. Jedliśmy to, co on lubił, oglądaliśmy filmy, które on wybierał, jeździliśmy na wakacje w jego ulubione miejsca. – Czy on tego od ciebie oczekiwał? – To chyba naturalne, że żyjąc razem, uwzględnia się potrzeby partnera? – odpowiedziała Iwona po chwili namysłu. – Nie odpowiedziałaś na moje pytanie: czy on tego od ciebie oczekiwał? – Chciałam, żeby jemu było dobrze. – A co z tobą? – Cieszyłam się, kiedy był szczęśliwy, ale… – Smuciłaś się, gdy był smutny? – No właśnie. – Kiedy poczułaś, że związek nie daje ci satysfakcji? – Kiedy w ostatniej chwili powiedział, że nie pójdzie ze mną na urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Poszłam sama i wcale się dobrze nie bawiłam.

Wiecej w Sensie 05/2017. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »