Internet Rzeczy – nasza przyszłość?

Ilustr. Ada Kujawa

Parasol powiadomi cię o zbliżających się opadach, lodówka zrobi listę potrzebnych produktów i wskaże te, które są już przeterminowane. Niedługo wszyscy (i wszystko) będziemy podłączeni do sieci. Co nam to ułatwi, a co utrudni?

Ilustr. Ada Kujawa

reklama

Mój osobisty mąż od kilku dni nie rozstaje się z silikonową opaską na rękę – to fit bit, urodzinowy prezent od córki – mikroskopijne urządzenie bezprzewodowo łączące się z tabletem, monitorujące nie tylko, ile kroków przemierzasz (i przeliczające to na spalone kalorie), ale także jakość snu – wstajesz i od razu wiesz, jak przebiegał twój nocny odpoczynek i na przykład ile było podczas niego wybudzeń. Co za istotna wiedza o sobie, prawda?! Ciekawe jest jednak co innego – nie potrzebujemy już być podłączeni kablami do maszyn, by te monitorowały nasz dobowy rytm. Mało tego, skomplikowane obliczenia „robią się same”.

Globalnie powiązani

Mimo że jeszcze mało kto słyszał o Internecie Rzeczy, wszyscy z niego korzystamy. Wchodzisz do ulubionej kawiarni, a smartfon lub tablet – bez twojego udziału – wyszukuje połączenia z globalną siecią. Jesteśmy regularnie śledzeni i monitorowani, wystarczy, że używamy komputerów podłączonych do sieci.

Wiecej w Sensie 05/2015. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »