Katarzyna Bonda: Każdy czyli człowiek potwór

Co ma kryminał do psychologii? Czego nie wiemy o przestępcach i o sobie? KATARZYNA BONDA i Katarzyna Droga rozmawiają o rodzinnych tajemnicach, strachu i zbrodni. A że obie Kaśki są z Podlasia, mówią też o blokadach, ale i sile dziewczyn z prowincji.

fot. Rafał Masłow
fot. Rafał Masłow

reklama

Co ma wspólnego kryminał z psychologią?

Powieść kryminalna jest powieścią psychologiczną. Po prostu tak jest. Cały łańcuch fabularny, to, za czym idziemy, to odpowiedź na pytanie: „kto zabił?”. Rozwiązanie tej zagadki jest z kolei odpowiedzią na pytanie: „po co?”. Dla czytelnika nie ma znaczenia, czy to był konduktor, redaktor czy prezes. Istotny jest motyw. A czymże jest motyw? Tym, czego ktoś bardzo, bardzo pragnął, ale nie dostał, w związku z tym bierze to sobie siłą. Stuprocentowa psychologia. To, co mnie interesuje, nie dotyczy krwi, nie dotyczy obrażeń – bo to już skutek, a ważna jest przyczyna. Na przykład te matki, które mordują dzieci, a potem je chowają do beczek albo do słoików. Mówi się, że są potworami, a one robią to dlatego, że nie potrafią się oddzielić od zamordowanego dziecka, nie zamknęły tej sprawy, chcą mieć je blisko. Ludzie tego nie wiedzą. Mówimy o bestialstwie danej osoby, a jej czyny świadczą tak naprawdę o strachu w chaosie działania. Kiedy spojrzysz poza przestrzeń z tabloidu, poza samo okrucieństwo, to zobaczysz coś więcej. Przestępca cały czas żyje w strachu. To emocja, którą najlepiej zna, w chwili zbrodni następuje jej eskalacja. Spokój nie jest możliwy, dopóki człowiek sam sobie nie wybaczy…

ZNIZKA_POLKA_01Psycholog w śledztwie, ustalanie profilu przestępcy to coś nowego w kryminalistyce?

Nie, mądrzy detektywi zawsze to robili. To, co Conan Doyle nazywa dedukcją, to nic innego jak psychologiczne podejście do motywu. To analiza kryminalistyczna, ale też pewnego rodzaju profilowanie. Ja uczyniłam główną postacią profilerkę także z tego powodu, że klasyczna konstrukcja kryminału i detektyw, który krąży po ludziach, zawsze mnie nudziły, a metoda profilera jest fascynująca, rozkłada na czynniki pierwsze motywacje. Profiler bada przestrzeń i relacje pomiędzy ofiarą i sprawcą. Ofiara, jak mówią profilerzy, jest książką, którą można czytać – ciało, sposób zadania obrażeń, ale i jej życie. Sprawca zawsze skrywa się w cieniu życia ofiary. Nawet jeśli się nie znali, jeśli to osoba, która przechodziła przypadkowo i akurat trafiła na drapieżnika w ludzkiej skórze, to on wybrał ją z jakiegoś powodu. Profiler musi dokonać takiej analizy. Idąc za profilerką, mogę pokazywać postaci z różnych perspektyw. Cała książka staje się dużym profilem – psychologiczną analizą ludzi. I  wynika z niej, że naprawdę każdy z nas ma jasną i ciemną stronę mocy. Nie chcę sprawiać wrażenia, że się lituję nad sprawcami, ale większość to naprawdę nie są potwory pokroju  Lorda Vadera, tylko zagubione osoby, które reagują jak dzikie zwierzęta, agresją, bo zostały kiedyś skrzywdzone.

Wiecej w Sensie 06/2016. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »