Mela Koteluk: Ograniczam słowo CHCĘ

Jak przekuć wady w zalety? Co robić, gdy pojawiają się schody? I w której chmurze trzyma głowę Mela Koteluk – dowiedział się Robert Rient.

fot. Rafał Masłow

reklama

(…)

Jesteś uparta?

Nieprawdopodobnie. Kiedyś pracowałam długo nad tym, żeby zaczynać zdania od słowa „chcę”, bo wydawało mi się, że to jest asertywność, która ułatwi życie mnie i innym. Ale to chybiona strategia i już od jakiegoś czasu od niej odchodzę.

Natchnieni coachowie i tania psychologia lubią takie sztuczki.

Dokładnie. Wypowiem swoje potrzeby – kolejne śliskie słowo – i to niby coś zmieni. Nie artykułuję teraz wszystkiego, co przychodzi mi do głowy. Słowo „chcę” ograniczam, jak mogę. Wierzę, że myśl materializująca się w mowie przechodzi do działania i uruchamia lawinę zdarzeń – pytanie jakich.

Co zatem robisz, by ułatwiać życie sobie i innym?

Działam w zgodzie ze sobą, trzymam się swoich racji i intuicji. Wciąż zdarzają mi się awarie związane z asertywnością, ale uczę się i stawiam czoło trudnym sytuacjom. Na pewno im lepiej komunikuję się ze sobą, tym lepsze mam relacje z innymi. Z perspektywy czasu widzę, że wszystkie sytuacje, w których uległam presji i zrobiłam coś wbrew sobie, odbiły się negatywnie na otoczeniu. Gdy pojawiają się schody, sztuką jest znaleźć najbardziej sensowne rozwiązanie i wyciągnąć wnioski, to cenna umiejętność. Jako osoba z natury nieśmiała, mam nad czym pracować. W szkole nie wyrywałam się pierwsza do tablicy, znałam odpowiedź, ale podniesienie ręki w górę było dla mnie nie do przeskoczenia.

Wiecej w Sensie 04/2015. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »