Najintymniejszy z masaży

fot. Getty Images/ Gallo Images

Ludzie najczęściej przychodzą z ciekawości. Inni chcą coś uzdrowić, niekoniecznie związanego ze sferą seksualności. Jeszcze inni – po prostu się zrelaksować. Owszem, czasem czują opór, nic dziwnego, w końcu podczas masażu tantrycznego masowany i masujący są kompletnie nadzy. Wbrew pozorom wcale nie chodzi tu o seks, raczej o… modlitwę.

fot. Getty Images/ Gallo Images

reklama

 

Zaczęło się od pytania: czy się odważę? Taką wątpliwość zgłosiłam redakcji. W odpowiedzi usłyszałam, że mogę o tym właśnie napisać – o rozterkach, wątpliwościach. Może to pomoże komuś, kto też się waha, zastanawia… Zamierzałam obserwować wewnętrzny sprzeciw, opisywać, jak się zmienia, tymczasem okazało się, że go nie ma. Wystarczyło zadzwonić, ustalić termin. Podjąć decyzję „wchodzę w to”. I już. Nie będzie to więc tekst o pokonywaniu oporów przed masażem tantrycznym. Ale o samym masażu – jak najbardziej!

 

Wiecej w Sensie 04/2017. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »