Natalia Kukulska: Lekcje losu

Kiedy umawiałyśmy się z Natalią Kukulską na wywiad, nie wiedziałyśmy, że życie postanowi dopisać do niego swój komentarz. Babcia Natalii, Halina Szmeterling, odeszła dwa dni po naszym spotkaniu. Ale była obecna w tej rozmowie o kruchości i nieprzewidywalności życia. O sile muzyki i miłości. Ale przede wszystkim o niekończącej się wymianie energii.

fot. Rafał Masłow
fot. Rafał Masłow

reklama

Jaką muzyką jest Natalia Kukulska?

Nie umiałabym ograniczyć siebie do jednego gatunku, konkretnej piosenki, melodii czy harmonii. Może dlatego, że mam w sobie dwie natury. Jestem spod znaku Ryb, a Ryby lubią skrajności. Dobrze określa mnie moja ostatnia płyta „Ósmy plan”, bo jest zapisem moich najświeższych nastrojów i liryki, momentami mrocznej, czasem zaczepnej, eksperymentalnej, ale można znaleźć tam także radość. Mam dosyć pogodną i optymistyczną naturę, świat widzę raczej w jasnych barwach. Mam też tę cudowną właściwość, że się szybko regeneruję. I lubię wyzwania. Nawet kiedy jest mi bardzo trudno, potrafię się sama podnieść z dołka. Chcąc mnie poznać lepiej, można pokusić się o analizę tego, co piszę w tekstach, jakie tworzę melodie i jaki dobieram repertuar i klimat. Piosenki powstają w moim domowym studiu i tworzę je wspólnie z mężem, Michałem Dąbrówką. To są moje myśli, mam dużą satysfakcję, kiedy śpiewam własne teksty. Sądzę, że jestem też wtedy bardziej wiarygodna jako muzyk.

 Żeby być bardziej wiarygodnym jako muzyk, trzeba swoje przeżyć?

Dojrzali artyści na pewno mają więcej do powiedzenia, i to nie musi się przekładać na ich wiek. Jako trenerzy w „The Voice of Poland” często jesteśmy zdziwieni, że ktoś bardzo młody może śpiewać z tak dużą dojrzałością. Talent to również umiejętność przekazania emocji. Skala, technika robią wrażenie, ale chodzi o to, by uwierzyć komuś, kto śpiewa.

Wiecej w Sensie 11/2016. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »