Psychoanaliza, czyli całe życie na kozetce

fot. Getty Images/ Gallo Images

Psychoanaliza bywa nazywana terapią dla bogatych, substytutem przyjaźni i modą – w swoim dorobku ma jednak skuteczne narzędzia diagnostyczne i psychoterapeutyczne. Wątpliwości wielu budzi sam proces psychoanalityczy, pozbawiony określonego celu i ram czasowych.
Marta prosi, by nie podawać jej prawdziwego imienia, pracuje w znanym domu mediowym i chce zachować dyskrecję. Terapię przerwała po czterech latach, wbrew opinii swojego psychoanalityka. Zdaniem terapeuty właśnie zbliżali się do przełomu, stąd niechęć do kontynuowania terapii, a ostatecznie jej przerwanie, które miało być wtórne do jej relacji z ojcem – tata Marty umarł, gdy miała 13 lat. Opór to słowo, które często słyszała: za każdym razem, gdy nie chciała zająć się określonym tematem ze swojej przeszłości lub teraźniejszości. Na terapię trafiła, bo jej małżeństwo przechodziło kryzys. Była pewna, że mąż ma kochankę, ale nie rozmawiali o tym, prawie w ogóle o niczym nie rozmawiali, każde z nich było zajęte swoją pracą, do której dojeżdżało własnym samochodem. Psychoanalizę – najstarszy nurt psychoterapeutyczny – polecił jej znajomy z Ameryki, gdzie stała się bardzo popularna.

reklama

Wiecej w Sensie 02/2017. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »