Temat numeru: Niech gadają: słuchaj i rób swoje!

gETTY iMAGES

To proste: bo żyjemy wśród ludzi. I jedynie w odniesieniu do innych możemy siebie określić. Ale opinie są tylko opiniami. Za każdym razem musisz odnieść je do siebie i spytać: Co ja na to?

Getty Images

reklama

Wyobraź sobie, że właśnie wychodzisz z domu. Ostatnie spojrzenie w lustro i… „Jest OK”, a może: „No nie, tak się nie mogę pokazać”. Dla kogo tak się starasz? Dla siebie? Chyba nie. Nie zastanawiasz się przecież, czy w tym stroju dobrze się czujesz, tylko jak wyglądasz. Bo jak cię widzą, tak cię piszą.

Kto ważniejszy: „oni” czy „ja”?

Z jednej strony żyjemy w czasach kultu pozytywnego egoizmu i narcystycznego indywidualizmu, z drugiej przejmujemy się opinią innych na nasz temat, a o tę drugą nietrudno zwłaszcza w sieci. Mamy w sobie silną potrzebę zachowania i obrony własnej niezależności, odrębności, decyzyjności, a jednak… Ile razy chciałaś coś zrobić, zmienić w życiu, jednak wycofałaś się, być może w ostatniej chwili, bo nie starczyło ci odwagi, żeby skonfrontować się z tym, jak zareagują inni?

Bo choć jesteśmy niepowtarzalni i wyjątkowi jak nasze linie papilarne, to chcemy też czuć się częścią większej całości, pragniemy poparcia, akceptacji i miłości zwłaszcza ludzi, którzy są dla nas ważni. Chcemy być inni, ale też podobni, żyć własnym życiem, lecz wśród innych, a kiedy tak się nie dzieje, czujemy się poza nawiasem; wyobcowani i odrzuceni. Od dzieciństwa przyzwyczajeni do porównywania i oceniania – najpierw w rodzinie, potem w szkole, ciągle się pozycjonujemy: Jak wypadam na tle innych? Jestem lepsza czy gorsza? I nie ma w tym niczego złego, dopóki to, co powiedzą lub nawet pomyślą „oni”, nie staje się ważniejsze od tego, co myśli „ja”.

Wiecej w Sensie 07/2015. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »