Temat numeru: Zabiegani zmęczeni i bez kasy

fot. Getty Images/ Gallo Images

Powrót do pracy (i rzeczywistości) po urlopie to niekiedy bardzo twarde lądowanie. I nie chodzi tylko o przełączenie się z trybu „wypoczynek” na „aktywność”. Jeśli po kilku dniach harówki w biurze, ogarniania domu i stania w korkach już nie pamiętasz, że coś takiego jak wakacje w ogóle się zdarzyło, wrześniowy Temat Numeru jest dla ciebie.

Pamiętam dobrze ten powakacyjny stan – wspomina Hanna, 38 lat, do niedawna dziennikarka w portalu internetowym. – Koniec sierpnia, a ja idę pierwszy raz po urlopie do pracy. Mam dużo energii, jestem zachwycona, przekonana, że moje życie będzie teraz wyglądało inaczej. Jeszcze tego samego dnia szefowa podcina mi skrzydła. Stresujące zebranie, chamska odzywka w stylu: „Ja tu decyduję, ty zajmij się wypełnianiem moich poleceń”. Wracam do domu załamana. Tydzień później nie pamiętam już o wakacjach. Znów jestem chomikiem w kołowrotku. Zmęczona, bez energii, z poczuciem, że potrzebne mi natychmiast kolejne wolne. Co więcej, sytuacja w pracy wydaje mi się normalna. Wszyscy przecież tak żyją. Pytam nawet koleżanek: jak długo macie energię po wakacjach? Większość ma podobne doświadczenia do mojego. Tylko jedna mówi: „Wracam naładowana, chcę pracować i starcza mi mocy na długo”. Ta jedna ma własną działalność. Jest projektantką wnętrz. Robi to, co kocha.

– To rzeczywiście bardzo częsty pourlopowy scenariusz – mówi Agnieszka Mościcka-Teske, psycholożka i psychoterapeutka. – Na urlopie analizujemy, wyobrażamy sobie, jak wiele zdziałamy po powrocie. Ale potem okazuje się, że wracamy do punktu wyjścia. Dlaczego tak jest?

(…)

Więcej we wrześniowym numerze magazynu SENS.

Wydanie 9/2017 dostępne jest także w wersji elektronicznej.