Agata Kulesza: Być kochaną

Fot. Adam Pluciński/ Move

Sukces może kompletnie zmienić człowieka. Ale nie ją. Na spotkanie przychodzi przed czasem, uśmiechnięta, bezpretensjonalna. W dżinsowej koszuli i bez makijażu. Zwyczajna dziewczyna. Mamy rozmawiać o nagrodzonym w Cannes filmie Pawła Pawlikowskiego. Czyli o miłości, bo „Zimna wojna” wbrew tytułowi opowiada o żarliwym uczuciu.

Przyjęcie filmu w Cannes i nagroda za reżyserię dla Pawła Pawlikowskiego zrobiły na pani wrażenie?

No pewnie! Już sam fakt, że film zakwalifikował się do głównego konkursu, a tym bardziej nagroda, to wielki sukces polskiego kina i w ogóle Polski. Paweł Pawlikowski w piękny sposób promuje nasz kraj na świecie. Trzymam kciuki za dalsze losy filmu i jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam z Pawłem pracować.

„Zimna wojna” opowiada o wielkiej miłości. Samo określenie „zimna wojna” nie pasuje jednak do relacji tej pary.

O tak, bohaterów łączy niesamowicie silna miłość, wręcz porażająca.

Ale niemożliwa do spełnienia.

Niemożliwa? Dlaczego? Przecież jest realna, prawdziwa, całe ich życie toczy się pod jej dyktando.

Kochają się nieprzytomnie, nie mogą bez siebie żyć, ale razem też nie potrafią. Ich miłość jest zachłanna, zaborcza, bezkompromisowa. Przeczy biblijnemu opisowi miłości z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian.

Dla mnie to jednak film o wielkiej miłości. Wszystko, co dzieje się w życiu tej pary, dzieje się dlatego, że się kochają. Przyszło im jednak żyć w czasach, kiedy nic nie było proste, kiedy trzeba było dokonywać trudnych wyborów.

(…)

Więcej w lipcowym numerze magazynu Zwierciadło

 

Wydanie 07/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.