Joanna Brodzik: Oto jestem

Fot. Marlena Bielinska/Move Picture

Nie istnieją żadne brylanty, torebki Chanel i luksusowe hotele, które byłyby równe poczuciu radości, że twoje życie należy do ciebie – uważa Joanna Brodzik. I ma rację.

Mniej cię było ostatnio widać na ekranie. Co się z tobą działo?

Grałam w spektaklu „Di, Viv i Rose”, dzięki któremu po 12 latach wróciłam na teatralne deski. A przygotowując się do roli homoseksualnej sportsmenki Di, nie tylko na nowo odkryłam przyjemność obcowania z widzem na żywo, ale też – co wydawało mi się niemożliwe – znów postawiłam na kondycję fizyczną i zaczęłam regularnie trenować. Poza tym? Ponownie, po dekadzie, zostałam ambasadorem marki Garnier. I założyłam Fundację „Opiekun Serca”. To wszystko i jeszcze troszkę zmieściłam w trzech latach przerwy pomiędzy sezonami serialu „Nad rozlewiskiem”. Nie sądziłam, że dane mi będzie jeszcze tam powrócić po tym, gdy odeszła Małgosia Braunek… Dalsze odcinki serialu jednak powstały już bez Małgosi, ale z silnym odczuwaniem jej obecności, co okazało się dla mnie i całej ekipy bardzo ważnym przeżyciem emocjonalnym.

(…)

 

Więcej w grudniowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 12/2017 dostępne jest także w wersji elektronicznej.