Krzysztof Majchrzak: Nierozsądek uważam za najpiękniejszą rzecz w życiu

fot. Rafał Masłow

Charyzmatyczny, bezkompromisowy, wrażliwy – mówią o nim. – kocha naturę, zwierzęta. To dobry człowiek, ma swój kodeks – dopowiada znany reżyser. Ktoś dodaje: – wybitny aktor charakterystyczny. Ale zaraz ktoś inny protestuje: – charakterystyczny to jest człowiek z zezem, Krzysztof Majchrzak to aktor charakterny!

fot. Rafał Masłow

reklama

Minęło dziesięć lat, od kiedy mogliśmy pana oglądać u Davida Lyncha w jego „Inland Empire”.

Gwoździem do trumny ludzkiej woli i radości jest frakcjonowanie czasu. Będę z panią szczery, gdy się nad tym zastanawiam, to naprawdę nie wiem, czy się zmieniłem od czasu przedszkola… Czas jako taki mnie po prostu nie interesuje.

Szczęśliwi czasu nie liczą?

Bywam szczęśliwy. Jestem zdrowy, mam ciekawą pracę, pasje, raz mniejsze, raz większe zmartwienia. Oczywiście upływ czasu dotyka mnie tak jak wszystkich, odciska swoje piętno, ale nie dręczę się tym. Zupełnie co innego mnie zajmuje: jeden trening siłowy albo techniczny dziennie. A zimą jeżdżenie na nartach. To tyle. A w związku z uprawianym przeze mnie zawodem ważne jest dla mnie, by raz na jakiś czas powiedzieć coś istotnego do drugiego człowieka. To chyba wszystko, o ile jest to odpowiedź na pani pytanie.

Co to znaczy: powiedzieć coś istotnego?

Coś, co wywoła radość, poruszenie, refleksję. Reszta mnie nie interesuje.

 

Więcej w Zwierciadle 03/2017. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »