Lustro naszych czasów. Jajniki bez rezerwy

ilus. Jan Kallwejt

Uwiedzione lansowanym w mediach wizerunkiem szczęśliwych 40-letnich mam tracimy czujność. Odraczamy ciążę w czasie, a postęp medycyny dodatkowo nas koi. Bo do menopauzy przecież wszystko możliwe. Można „podkręcić się” hormonalnie albo poddać się in vitro. Zdrowiej jemy, żyjemy dłużej i wyglądamy młodo. Pewnie jesteśmy też coraz bardziej płodne? Niestety, nie.

ilus. Jan Kallwejt

reklama

„Jest dla mnie pani już tylko macicą. W jajnikach ma pani tak mało jajeczek i tak kiepskiej jakości, że nawet jeśli cudem zajdzie pani w ciążę, to nie donosi jej lub dziecko urodzi się z wadą” – usłyszała w wieku 38 lat w klinice leczenia niepłodności Anna, menedżerka PR, finalistka konkursu Miss Polonia sprzed lat: – Zesztywniałam. Do tamtej chwili byłam pewna, że in vitro z sukcesem to norma do pięćdziesiątki, a co dopiero przed czterdziestką. „Proponuję adopcję komórki jajowej młodej kobiety albo niech pani kupi gotowy zarodek” – cytuje lekarkę 42-letnia dziś Ania. – Siedziałam z otwartą szeroko buzią i myślałam: „Macicą jestem? Nie mogę mieć dzieci? A Sarah Jessica Parker z »Seksu wielkim mieście«? A Monica Bellucci rodząca w wieku 45 lat? Zastępy starszych ode mnie mogą, a ja nie?”.

Więcej w Zwierciadle 08/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej