Maja Ostaszewska: Mission Possible

Fot. Agnieszka Kulesza & Łukasz Pik/ Complete Artists

Właśnie zagrała w nowych filmach Marka Koterskiego, Pawła Borowskiego i w nowym sezonie „Diagnozy”. Choć często obsadza się ją w rolach kobiet pozornie słabych, daje im siłę, jasność i autoironię. Ma swój wyraźny, niezależny głos. Połączyć podzielone? Uważa, że to misja możliwa.

reklama

W serialu „Diagnoza” grasz kobietę, która straciła pamięć. Jak się przygotowujesz do takiej roli?

Miałam dużo spotkań z neuropsychologiem, sporo czytałam o emocjonalności takich osób. W pierwszym sezonie jest scena, w której ktoś nagle pokazuje mojej bohaterce zdjęcia dzieci, być może jej dzieci. Ona nic nie czuje. Ma totalne poczucie winy. Ludzie bez pamięci czują ogromny stres. Chcą wiedzieć, kim są, ale boją się tej wiedzy. Zachowują się irracjonalnie. Są łagodni, wzbudzają empatię i nagle wybuchają. Pojawiają się im projekcje. Anna, którą gram, dowiaduje się, że jest neurochirurgiem. Miałam ciekawe lekcje z konsultantami medycznymi. Na planie nie mamy dublerów, wszystko robimy sami. Oglądamy przebiegi prawdziwych operacji. Nauczyłam się kilku szwów chirurgicznych, jak operować narzędziami. Lubię role wymagające szczególnych przygotowań.

Jesteś dociekliwa?

Taką mam osobowość. Lubię się dobierać do postaci, nawet wejść odważnie w niewygodę. Lubię postaci złożone. Wyruszam z nimi w podróż. Chcę wiedzieć jak najwięcej.

Więcej w kwietniowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 04/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.