Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

15 grudnia 2016 in Parenting, zwierciadło by Alina Gutek

Między wychowaniem bezstresowym a piętnującym

Dawniej uważano, że trzeba od małego ćwiczyć dziecko w słuchaniu rodzicielskiego „nie”. Dzisiaj już wiemy, że trenowanie słuchania „nie” powinniśmy zastąpić uczeniem mówienia „nie” – mówi Isabelle Filliozat, francuska psycholożka.

Ilustr. Katarzyna Bogucka

Ilustr. Katarzyna Bogucka

Młodzi rodzice, słusznie odchodząc od autorytarnego wychowania, wpadają w inną pułapkę – nie stawiają granic. I dzieci wchodzą im na głowę. Słychać głosy, że do łask powinna powrócić dyscyplina.

Rzeczywiście, powszechnie uważa się, że teraz dyscyplina nie jest surowa, rodzice wierzą, że nie są autorytarni. Ale prawda jest taka, że są, tylko inaczej niż kiedyś – nie biją, ale zarzucają dzieci gadżetami, posyłają na wiele zajęć dodatkowych, pozbawiając je czasu na zabawę. Problem jednak nie w autorytarnym lub permisywnym (bezstresowym) wychowaniu, tylko w tym, że obydwa te style nie uwzględniają prawdziwych potrzeb dzieci. Bo co robi autorytarny rodzic, gdy dziecko jest niesforne? Zachowuje się tak jak ktoś, komu kipi mleko, a on nakrywa garnek pokrywką. Dziecko ma się uspokoić, zamknąć, słuchać rodzica. Ale mleko cały czas kipi, garnek się przypala. A jak zachowują się permisywni rodzice? Dają się dziecku wyszaleć, wykrzyczeć, niech sobie mleko kipi. A co powinni zrobić?

Wyłączyć gaz.

Oczywiście. Czyli – wyłączyć przyczynę takiego zachowania dziecka. Ale najpierw muszą zrozumieć, dlaczego dziecko rozrabia, dotrzeć do sedna potrzeby, jaka kryje się za jego zachowaniem, i ją zaspokoić. Jestem zwolenniczką empatycznego podejścia do dziecka, wsłuchiwania się w jego emocje, uświadamiania sobie, co kryje się za zachowaniem malucha. Taki przykład: Dziecko płacze, chce włączenia bajki. Mama może powiedzieć: „Nie, wyczerpałeś swój limit” albo „No już dobrze, włączę ci, nie jęcz”. Obydwa podejścia są toksyczne. Mama powinna zobaczyć nie tylko to, że dziecko domaga się bajki, ale też że jest zestresowane, zmęczone, że ma jakiś problem. I niekoniecznie włączać bajkę, tylko je przytulić, porozmawiać, pobawić się, pobiegać z nim. Czyli powinna zrozumieć, gdzie leży prawdziwy problem dziecka, i spróbować go rozwiązać.

Więcej w Zwierciadle 01/2017. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej


Konkurs Ziaja: pielęgnacja dla niego

Mężczyźni spędzają w łazience znacznie mniej czasu, niż kobiety. Nie oznacza to jednak, że męska skóra jest łatwiejsza w pielęgnacji. Przekonajcie się same i weźcie ...

„Załatw pogodę, ja zajmę się resztą” - wywiad z autorką powieści Renatą Frydrych

Czy można napisać naprawdę ciepłą i zabawną komedię romantyczną, która porusza i w dodatku daleka jest od stereotypów? Okazuje się, że tak. Wydana przez Wydawnictwo ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI