Porozmawiajmy o seksie: Pożądanie na zawołanie

Ilustr. Tessa Was

Bywa, że inaczej nie da rady. Ani spontanicznie, ani kiedy przyjdzie ochota – bo dzieci, bo praca, bo sprawy. Można tylko teraz. Bo dzieci, praca i sprawy są zajęte same sobą. Ale jak i czy można na zawołanie mieć ochotę na seks? Ba! I jeszcze mieć z tego seksu satysfakcję – wyjaśnia Katarzyna Miller, psychoterapeutka.

Ilustr. Tessa Was

reklama

Czy można nabrać ochoty na seks tylko dlatego, że okoliczności sprzyjają, bo dzieci właśnie wyszły na spacer z babcią, jest wolny dzień i nie mamy pilnej pracy na poniedziałek?

Można i wielu tak robi. Ludzie sobie radzą, np. oglądając filmy pornograficzne, żeby się w ekspresowym, pendolinowym!, tempie przestawić z życia sprawami domu na czerwone i gorące rytmy. Widzę, jak się krzywisz, że porno to fu! Ale jeśli porno ogląda się razem i nie za każdym razem, gdy mamy iść do łóżka, to jest taki sam erotyczny gadżet, taki sam afrodyzjak jak inne. Na przykład gry erotyczne. I nawet ci bogobojni i spokojni inscenizują sobie w zaciszu domu choćby takie scenki: ona ucieka, a on ją goni. To ich podnieca. I jak on ją dopadnie, to mają szybki i udany numerek.

Nie jest to zabawa dla każdego i nie w każdym domu możliwa. Ta akustyka, te cienkie ściany i podłogi, które każde stąpnięcie wzmacniają, a co dopiero ucieczkę i pogoń…

Są też ciche sposoby! Najważniejsze i dobre dla wszystkich jest to, by myśleć o seksie, wyobrażać sobie go, nakręcać się, marzyć, że kiedy tylko będzie czas na miłość, to wtedy ho, ho! Seks trzeba mieć na uwadze jak to, co kupić na kolację czy jak się ubrać na drugi dzień do pracy. A jeśli wiemy, że jutro dzieci nie będzie, to trzeba wyobraźnię rozbuchać. Warto! (…)

Więcej w Zwierciadle 06/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »