Rag’N’Bone Man: pluszowy gigant

fot. materiały prasowe SONY Music

Szmaciarz – trzeba mieć odwagę, by wybrać sobie taki pseudonim, gdy wszyscy wokół lansują się na najlepszych na świecie. Otyły, niezbyt przystojny Rag’N’Bone Man właśnie pobił rekord – w ciągu ostatniej dekady żaden album debiutanta nie sprzedawał się tak dobrze w Wielkiej Brytanii jak jego płyta „Human”.

fot. materiały prasowe SONY Music

reklama

Głęboki, czarny głos, który zwłaszcza w niższych rejestrach przyprawia o ciarki. W tle nowoczesny podkład, mocno zaznaczone bity, a obok soulowa sekcja dęta rodem z lat 70. Blues miesza się z hip-hopem, gospel łączy się z elektroniką. Oto recepta na 120 tys. sprzedanych płyt w pierwszym tygodniu po premierze (10 lutego 2017 r.). Tak można sprawić, że wydzwania do ciebie Elton John („Kochanie, ja cię, ku…, ubóstwiam, jesteś wspaniały!”), a krytycy typują cię na debiut roku 2017.


Czy Rag’N’Bone Man zostanie męską, zdecydowanie bardziej brodatą Adele? Przebój „Human”, który dał tytuł całej płycie, może nie przegoni popularnością „Rolling in the Deep”, ale całkiem odważnie próbuje. „Human” już od kilku miesięcy gości na pierwszych miejscach list przebojów w Europie. Również w Polsce jest nieźle – grają go wszystkie rozgłośnie, od mainstreamowych, przez popowe, po rockowe. Z kolei planowany na początek kwietnia warszawski koncert artysty został przeniesiony z Proximy do większego Palladium ze względu na zaskakująco dobrą sprzedaż biletów. Kim jest ten potężny, wytatuowany gość, który narobił tyle zamieszania?

 

Więcej w Zwierciadle 04/2017. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »