Relacje: Jak być macochą

Ilustr. Katarzyna Bogucka

Żyjemy i rozstajemy się szybko, znajdujemy nowych partnerów, często nie umiejąc radzić sobie z dobrodziejstwem ich inwentarza. Łatwo dziś zostać pseudomacochą, wystarczy związać się z rozwodnikiem z dziećmi. O tym, jak w tej roli się nie zagubić, mówi psychoterapeuta dr n. med. Tomasz Srebnicki.

Ilustr. Katarzyna Bogucka
Ilustr. Katarzyna Bogucka

reklama

Na początku jest super, bo wiadomo, że na randkę żaden mężczyzna nie przyprowadza dzieci, ale później okazuje się, że te dzieci jednak są i niektóre kobiety mają z tym problem.

Zanim jeszcze kobieta będzie miała okazję stać się tą poseudomacochą, przydałoby się rozpoznać, dlaczego, skoro nie chce brać sobie na głowę problemów i dzieci, wybiera mężczyzn z tego rodzaju obciążeniami. Bo jeśli nie lubi dzieci, to nie powinna wchodzić w związek z mężczyzną, który dzieci ma. Koniec kropka.

Mogłaby na przykład powiedzieć: „Nie patrzyłam na dzieci, na rynku matrymonialnym nie ma po prostu nieobciążonych kandydatów”.

Nie ma takiej możliwości. Rozumiem raczej, że kobieta nie tyle specjalnie, ile raczej podświadomie innych kandydatów nie widzi albo odrzuca.

Może się po prostu na śmierć zakochała?

Tyle że miłość nie wszystko wybaczy i nie wszystko tłumaczy. Zakochać można się zawsze, przytrafia nam się to kilkadziesiąt razy w ciągu życia, to proces stricte biologiczny, którego celem jest spłodzenie potomstwa. Pytanie: Co się z tą miłością robi? Bo fakt, że „ja się zakochałam”, jeszcze nie znaczy, że muszę dramatycznie podążać za uczuciem i twierdzić, że nie mam na nic wpływu.

Więcej w Zwierciadle 10/2016. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »