Rozmowa: Pragnienie miłości

Ilustr. Andrzej Wieteszka

W FILMIE „MIŚ” PADAJĄ SŁOWA: „MIŁOŚĆ? CZY W OGÓLE JEST TAKIE COŚ?”. Szukamy definicji, szufladek, tabelek, by się wpasować, podliczyć, porównać. I gdy bilans wypadnie na plus, odetchnąć z ulgą – dobra, to jest miłość, a gdy na minus – nie, to nie to. A tak naprawdę czy wiemy, czym ta miłość jest? Na to pytanie odpowiada trenerka rozwoju umiejętności osobistych Renata Mazurowska.

Ilustr. Andrzej Wieteszka

reklama

No właśnie, co to jest miłość?

Za profesorem Wojciszke, z którym napisaliśmy książkę „Alfabet miłości”, mogę powtórzyć, że na miłość składają się trzy składniki. Po pierwsze, namiętność rozumiana też jako pasja, gorące uczucie. Drugi składnik to intymność, czyli wszystko, co ludzi wiąże, bliskość budowana przez bycie razem, wspólne przeżywanie, ale też doświadczanie, że ja mogę na ciebie liczyć, ty możesz liczyć na mnie, znamy swoje sekrety, troszczymy się o siebie, czujemy się ze sobą związani. Nie ma miłości bez intymności i to z niej wynika głównie nasza satysfakcja ze związku. I trzeci składnik – jak pokazują badania – najbardziej stabilny, zobowiązanie, czyli decyzja. Najlepiej, gdy wszystkie występują równocześnie, wówczas mówimy o związku kompletnym. Ale nie zawsze tak jest. Erich Fromm mówił, że w miłości oprócz poznania i uczucia powinna być też decyzja, świadomy wybór: ja ciebie wybieram i ponoszę konsekwencje mojej decyzji. Tyle definicje, ale miłość dla każdego człowieka może być czymś innym. Często myślimy, że jest wtedy, gdy „spotkamy właściwą osobę”, kogoś, kto odpowiada na wszystkie nasze potrzeby, gdy wspaniale się czujemy przy tej osobie, bo ona odgaduje natychmiast nasze myśli, kończy zdanie, które ja zaczynam…

Więcej w Zwierciadle 02/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »